W poniedziałek (8 czerwca), w przeddzień walnego zgromadzenia akcjonariuszy Orlenu, po którym zakończy się kadencja dotychczasowego zarządu koncernu, Urząd Regulacji Energetyki zatwierdził przedłużenie do końca roku dotychczasowej taryfy spółki myOrlen, która sprzedaje gaz gospodarstwom domowym i innym odbiorcom detalicznym. Z dokumentów URE można się dowiedzieć, że orlenowska spółka zwróciła się o zatwierdzenie przedłużenia taryfy już 22 kwietnia.
Dotychczasowy zarząd Orlenu niemal w komplecie został wybrany na kolejną kadencję, zatem ta decyzja nie oznacza wsadzania kija w szprychy następcom. A tak mogłoby się wydawać, bo decyzja spółki myOrlen może grozić koncernowi spadkiem dochodów.
Przypomnijmy, że obecna taryfa spółki myOrlen (wtedy noszącej nazwę PGNiG OD) została zatwierdzona przez URE w połowie zeszłego roku i miała obowiązywać do lipca 2026 r. Jednak pod koniec lutego na żądanie prezeski URE Renaty Mroczek myOrlen obniżył cenę paliwa gazowego o 3,4 proc., do 197,3 zł netto za 1 MWh (megawatogodzina).
Żądanie obniżki cen gazu szefowa państwowego urzędu uzasadniła "ważnym interesem społecznym", wynikającym z "nieprzewidzianego spadku cen pozyskania gazu, poniżej poziomu uwzględnionego przy jej [dotychczasowej taryfy] zatwierdzaniu". Innymi słowy chodziło o to, że w drugiej połowie zeszłego roku i na początku tego roku rynkowe ceny gazu spadły.
Obniżka weszła w życie od 25 lutego. A cztery dni później rozpoczął się atak Izraela i USA na Iran, co rozpętało walki na Bliskim Wschodzie, trwające już ponad 100 dni. I od tego czasu ceny gazu na świecie poszły mocno w górę, praktycznie przekreślając uzasadnienie obniżki taryf spółki myOrlen.
- Grupa ORLEN zdecydowała się utrzymać ceny gazu dla swoich klientów na niezmienionym poziomie, mimo wzrostu cen na rynkach w reakcji na napięcia geopolityczne. Chronimy naszych klientów przed wzrostem kosztów. Dzięki dywersyfikacji dostaw i wydobyciu ze źródeł własnych będziemy w stanie utrzymać ceny - zapewnił prezes Orlenu Ireneusz Fąfara, cytowany w komunikacie spółki myOrlen.
Spółka podała, że "od momentu eskalacji napięć geopolitycznych [nie sprecyzowano tego - red.] do końca maja ceny na europejskich rynkach hurtowych wzrosły o 32 proc. dla umów zakładających dostawy gazu w przyszłym roku oraz o 43 proc. dla kontraktów z odbiorem w przyszłym miesiącu". A na warszawskiej Towarowej Giełdzie Energii cena gazu w tym czasie miała wzrosnąć o 25 proc. w przypadku kontraktów na przyszły rok i o 33 proc. w przypadku kontraktów z realizacją w następnym miesiącu.
W poniedziałek (8 czerwca) 1 MWh gazu z dostawą następnego dnia na TGE kosztowała 224,06 zł netto. Z kolei na holenderskim parkiecie TTF, największej giełdzie gazu w Europie, 1 MWh gazu z dostawą w 4. kwartale 2026 r. kosztowała dziś 49 euro, czyli równowartość ponad 208 zł netto, a z dostawą w III kwartale - nieco drożej.
Firmy handlujące gazem do giełdowych cen surowca muszą doliczyć co najmniej minimalną marżę na pokrycie kosztów działalności. W tej sytuacji decyzja orlenowskiej spółki o przedłużeniu obniżonej w lutym taryfy na gaz dla ludności sugeruje, że myOrlen może tracić na swojej polityce.
Od nowego roku spadną taryfy państwowej spółki Gaz-System za transport gazu na terenie kraju, co oznaczać będzie obniżkę kosztów działania spółki myOrlen. Na razie nie da się przewidzieć, jak to wpłynie na wysokość rachunków z gazowni po Sylwestrze.