Wolność za kryptowaluty: Paweł S. wyszedł z aresztu. Było to możliwe dzięki poręczeniu majątkowemu. Co ciekawe, zostało ono wpłacone w kryptowalucie bitcoin, w kwocie 2,5 BTC, o szacunkowej wartości na początek lutego ok. 1 mln zł. - Nie jest to forma typowa, ale jest to forma dopuszczalna - tłumaczył rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
Wartość poręczenia: - Wartość tej kryptowaluty zmienia się w czasie, w dniu zastosowania środka (4 lutego) odpowiadała ona nieco ponad milionowi złotych, natomiast obecnie może być nieco niższa. Niezmienna pozostaje natomiast liczba bitcoinów - 2,5 jednostki zostało zabezpieczone - tłumaczył prok. Przemysław Nowak. Zazwyczaj w takich przypadkach prokurator określa kwotę poręczenia, ale także konsultuje jej wysokość z podejrzanym lub jego obrońcą. Im wyższe poręczenie, tym lepsze zabezpieczenie postępowania, ale musi ono być możliwe do spełnienia. - Podejrzewam, że w tym wypadku prokuratorowi zależało na wysokim poręczeniu. Poręczenie majątkowe to jednak nie kara, a forma kaucji - podlega zwrotowi, jeśli podejrzany nie będzie utrudniał postępowania - dodaje.
Jak zabezpieczono kryptowaluty? - Choć nie jest to popularna praktyka, to jednak nie jest to pierwszy przypadek jej zastosowania. Prokurator zdecydował się na zabezpieczenie w bitcoinach, które zostały przelane na zewnętrzny portfel prowadzony na potrzeby Prokuratury Regionalnej, wykorzystując technologię blockchain - wyjaśnia prok. Przemysław Nowak. Przepisy nie ograniczają katalogu zabezpieczeń jedynie do pieniędzy lub innych praw majątkowych: jest on otwarty. Prokurator powinien w takiej sytuacji zweryfikować, skąd pochodzą środki wpłacone na poczet poręczenia. Może żądać oświadczenia od osoby dokonującej wpłaty oraz przeprowadzić dodatkową weryfikację. - W tym przypadku uznano, że brak jest wątpliwości co do źródła tych środków. Prokurator na 100 proc. zapytał o źródło ich pochodzenia (...). Bitcoin dawno przestał być wyłącznie narzędziem dla nielegalnych transakcji. Jego posiadanie nie świadczy o przestępczym pochodzeniu środków - tłumaczy rzecznik prokuratury.
Afera RARS: Paweł S. jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, współdziałanie w przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych oraz pranie brudnych pieniędzy, w związku z aferą wokół Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Spółki S. miały zarobić ponad pół miliarda złotych na współpracy z RARS.
Przeczytaj też: Prezydent Argentyny zamieszany w skandal kryptowalutowy. "Wstyd na skalę międzynarodową".
Źródła: Konferencja prasowa prok. Przemysława Nowaka, Gazeta.pl