Iran przez lata omijał sankcje finansowe nakładane przez USA, uciekając w rozliczenia kryptowalutowe - podobnie jak Wenezuela.
Sektor aktywów cyfrowych, w tym ekosystem komputerów, tzw. "koparek" do kreowania bitcoina, rozwijał się ze wsparciem instytucji państwa, m.in. banku centralnego czy rządu. Po rozpoczęciu ataków na Iran, ogromne kwoty kryptowalut wypłynęły z kraju.
Jak podaje serwis Elliptic.co, wypływy kryptoaktywów z irańskiej giełdy Nobitex wzrosły w ciągu kilku minut od pierwszego amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran o 700 proc.
Nobitex przetworzył w 2025 roku transakcje kryptoaktywów o wartości 7,2 mld dolarów. Giełda z ponad 11 mln użytkowników stanowi ważny element irańskiej infrastruktury kryptowalut. Wiadomo również, że giełda była powiązana z działalnością finansową Islamskiej Gwardii Rewolucyjnej.
W styczniu ujawniono prawdopodobne wykorzystanie Nobitex przez Bank Centralny Iranu do wspierania spadającej wartości riala.
Dla Irańczyków, podobnie jak dla Wenezuelczyków, kryptowaluty stały się ekwiwalentem prawdziwej, krajowej waluty w obliczu rosnącej inflacji i spadku wartości peso i riala.
Dodatkowo, jak informował w styczniu "Financial Times", Iran przyjmował płatności za sprzedaż uzbrojenia takiego jak drony, czy rakiety w kryptowalutach, co pozwalało obchodzić sankcje finansowe.
Od początku roku kurs bitcoina jest pod presją - o ile rosły ceny złota, czy srebra, to kurs bitcoina jest o 21 proc. niższy niż na początku marca 2025 roku. Analitycy nie są pewni czy jest to jedynie konsolidacja przed dalszymi wzrostami, czy początek dłuższego i większego trendu spadkowego na najpopularniejszej kryptowalucie.
Kurs bitcoina spadł poniżej na krótko poniżej 67 tys. dol., ponieważ inwestorzy w obliczu niepewności odwracają się od ryzykownych aktywów w obawie przed dłuższym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Umacnia się za to dolar i rosną rentowności obligacji skarbowych USA.