Daniel Obajtek kpi z Donalda Tuska. "Kupujecie paliwo? Ja też". Podał wyliczenia

Daniel Obajtek kpi z tłumaczeń Donalda Tuska dot. wyższych cen benzyny. "Dziwię się, że wielu kupuje narrację, że rząd za ceny benzyny nie bierze odpowiedzialności" - napisał w mediach społecznościowych. Opublikował też intrygujące wyliczenia.
Daniel Obajtek
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk od kilku tygodni zdejmuje z siebie odpowiedzialność za wysokie ceny benzyny. Gdy obecny premier prowadził kampanię, krytykował rząd PiS i obiecywał, że gdyby on był u władzy, to za paliwo płacilibyśmy mniej. Padła wtedy konkretna kwota - 5,19 zł za litr. Tymczasem według prognoz e-petrol ceny benzyny 98-oktanowej będą w tym tygodniu wahać się od 7,18 do 7,30 zł/l, a benzyny 95-oktanowej w okolicach 6,55-6,67 zł/l. 

Zobacz wideo Wysokie ceny paliw zmorą kierowców. Tusk podał termin zmian

Donald Tusk: nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny

- Te słowa padły dokładnie wtedy, kiedy pan Obajtek jako prezes Orlenu bawił się cenami w zależności od tego, co się opłacało PiS-owi, a raczej - co się nie opłacało, dokładnie wtedy benzyna mogła kosztować 5,19 zł - tłumaczył kontekst tej wypowiedzi premier na początku tygodnia, cytowany przez money.pl. Wspominaną deklarację Donald Tusk złożył w czerwcu 2022 roku. Wtedy ceny miały być sztucznie zawyżane, aby - gdy w styczniu 2023 roku stawka VAT na paliwo wróci z 8 proc. do 23 proc. - się nie zmieniły. I rzeczywiście nawet po podwyżce VAT-u kwoty na pylonach nie drgnęły. 

Według premiera zrealizowanie złożonej wtedy obietnicy nie jest możliwe ze względu na obecną sytuację rynkową. W zeszłym tygodniu ceny ropy naftowej po raz pierwszy od października ubiegłego roku znalazły się ponad poziomem 90 dolarów. Między innymi ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie nadzieja na spadki tych cen jest iluzoryczna. - Ja nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny, to nie jest decyzja premiera - przekonywał Donald Tusk.  

Daniel Obajtek krytykuje Tuska. "Rząd PiS działał, obniżając akcyzę"

W rozmowie z "Faktem" poprzedni prezes Orlenu Daniel Obajtek zakpił z tego tłumaczenia. - Dziś słyszymy, że baryłka ropy stoi bardzo wysoko, ale nikt nie mówi, no dobrze, baryłka jest wysoko, ale dolar jest tani, a handel ropą rozlicza się w dolarach. Kiedyś, jak paliwa szły do góry to była wina niedobrego Obajtka, wina PiS. A teraz we wszystkich mediach słyszę, że to jest makroekonomia, że to są czynniki zewnętrzne. Jakoś nie słyszę, że to wina kogoś, kto rzucał słowa na wiatr - tłumaczył.

Według niego prezes Orlenu powinien zadzwonić do ministra finansów lub premiera i obniżyć akcyzę, aby i ceny były niższe. We wpisie w mediach społecznościowych Daniel Obajtek opublikował wyliczenia, z których wynika, że w czerwcu 2022 roku cena za baryłkę ropy była wyższa niż obecnie tak jak kurs dolara. "Kupujecie paliwo? Ja też. Choć dziwię się, że wielu kupuje też narrację, że rząd za ceny benzyny nie bierze odpowiedzialności (...)  Rząd PiS działał, obniżając akcyzę. To nieprawda, że premier nic nie może z tym zrobić" - napisał dalej. 

Nowy prezes Orlenu na dniach?

Być może sytuacja na stacjach paliw wkrótce rzeczywiście się poprawi. Odkąd pozbyto się z Orlenu Daniela Obajtka obowiązki prezesa przejął Witold Literacki. Wiadomo jednak, że jest na tym stanowisku tymczasowo. Wkrótce zakończy się bezkrólewie w spółce, a nowy prezes ma walczyć z wysokimi cenami paliw. -  W tym tygodniu poznamy nowego szefa Orlenu i ja będę jako premier oczekiwał, aby przedstawił propozycje, które zwiększą poczucie bezpieczeństwa i dostępności paliwa w Polsce. Mam nadzieję, że wywiąże się z tego zadania szybko i skutecznie - zapowiedział Donald Tusk. Od nowego prezesa ma także zależeć nowa polityka cenowa spółki. 

Więcej o: