Elwira Nabiullina w ostatnich dniach opuściła już trzy ważne wydarzenia, na których powinna się zjawić. Jej nazwisko zniknęło z listy uczestników forum ekonomicznego w Petersburgu, choć miała tam wystąpić. Nie pojawiła się też na konferencji Narodowego Stowarzyszenia Uczestników Rynku Papierów Wartościowych oraz na pogrzebie swojego doradcy Aleksieja Możyna. Co ciekawsze, nie było jej też spotkaniu z Władimirem Putinem 10 czerwca.
Dziwi zwłaszcza brak obecności Nabiulliny podczas spotkania z prezydentem Rosji. Omawiano na nim bowiem kwestię inflacji i stóp procentowych, czyli kluczowych spraw dla banku centralnego. Podczas innych tego typu spotkań poświęconych kwestiom gospodarczym Elwira Nabiullina była obecna.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, zapytany o Nabiullinę na konferencji prasowej w czwartek, oznajmił, że choroba jest u ludzi normalnym zjawiskiem, i życzył jej szybkiego powrotu do zdrowia. Niezależny rosyjski portal Agientstwo uważa, że szefowa rosyjskiego banku centralnego Elwira Nabiullina popadła w niełaskę Kremla z powodu swej opinii, że należy obniżyć wydatki na obronność.
- Nabiullina w ostatnich miesiącach stale mówiła, że jeśli nie zostaną ograniczone wydatki w budżecie, czyli, w tłumaczeniu na prosty język, jeśli nie zakończy się wojna i nie spadną wydatki na kompleks zbrojeniowy, na drony i resorty siłowe, to trzeba będzie zaostrzyć politykę monetarną - powiedział Radiu Swoboda ekonomista Władisław Żukowski. Główna stopa procentowa Banku Centralnego Rosji wynosi obecnie 14,5 proc.
Deficyt budżetowy za miesiące styczeń-maj przekroczył już 6 trylionów rubli (ponad 300 bln zł), był więc dwukrotnie wyższy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, a jednocześnie o 13 proc. wzrosła masa pieniężna w gospodarce.
- Trzeba kogoś dać ludowi na rozstrzelanie; powiedzieć, że ci źli liberałowie, którzy okopali się w rządzie, podkopują ekonomiczne sukcesy Putina. (...) Sektor siłowy lansuje ideę, że trzeba przejść na tzw. emisję celową, czyli włączyć drukarki i rozdawać pieniądze dużym przedsiębiorstwom przemysłu zbrojeniowego oraz bliskim Kremlowi przyjaciołom i oligarchom - dodawał Żukowski.
Zniknięcie Elwiry Nabiulliny ma miejsce w wyjątkowym momencie. Wkrótce (w 2027 r.) dobiega koniec jej trzeciej kadencji jako szefowej rosyjskiego banku centralnego. Teoretycznie powinna to być ostatnia, natomiast nieoficjalnie podawano, że Kreml rozważa zmianę prawa tak, by umożliwić jej kierowanie bankiem centralnym dłużej.
Szefowa rosyjskiego banku centralnego przez lata uchodziła bowiem za zaufaną i oddaną współpracowniczkę Władimira Putina. Gdy obejmowała to stanowisko w 2013 r. Ośrodek Studiów Wschodnich pisał, że "prezydent Rosji proponując kandydaturę Nabiullinej na prezesa Centralnego Banku Rosji, chce zachować kontrolę nad tym ustawowo niezależnym organem".
Tymczasem kilka tygodni temu Maria Domańska pisała w komentarzu dla OSW o słabnącej pozycji Nabiulliny. "Dla przeważającej części elity kurczą się możliwości pozyskiwania renty korupcyjnej, narasta też darwinistyczna rywalizacja o władzę i dochody. Spełnianie oczekiwań lidera w kwestii wskaźników makroekonomicznych staje się coraz większym wyzwaniem, co grozi reperkusjami wobec konkretnych urzędników najwyższego szczebla" - pisała.
Przeczytaj też: Walka o "nową Dolinę Krzemową" w USA. "Polska może przejąć niemieckie zyski". Jest plan.