Ismail Hanija zginął podczas wizyty w Teheranie, gdzie przebywał z okazji zaprzysiężenia nowego prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana. Jak poinformował Hamas w wydanym oświadczeniu, polityczny przywódca ugrupowania został zabity w ataku powietrznym na jego dom w irańskiej stolicy. Śmierć Ismaila Haniji potwierdziła również irańska Gwardia Rewolucyjna. Informacja o śmierci przywódcy Hamasu wywołała impuls na rynkach ropy naftowej.
Ceny ropy od rana idą w górę. Aktualnie surowiec z gatunku WTI zwyżkuje o ponad 2,30 proc. i kosztuje 77,05 dolara za baryłkę. Skoczyła także cena ropy Brent, która jest wyceniana po 79,88 dolara za baryłkę. To wzrost o blisko 1,60 proc.
Eksperci, z którymi rozmawiała agencja Reutera, przypominają jednak, iż wcześniej mieliśmy przez trzy kolejne tygodnie do czynienia ze spadkami cen. Jak podaje z kolei serwis fxmag.pl, obecnie traderzy na rynkach ropy starają się ocenić ryzyko eskalacji konfliktu. Eksperci zastanawiają się, czy śmierć lidera Hamasu może doprowadzić do większej liczby ataków na statki przepływające przez Morze Czerwone lub wpływać na produkcję i eksport ropy, zwłaszcza z Iranu.
Tymczasem media podają także, że w Stanach Zjednoczonych zapasy ropy naftowej, benzyny i destylatów spadły w zeszłym tygodniu o 4,5 mln baryłek. Tak wynika z branżowego raportu Amerykańskiego Instytutu Paliw. W USA trwa najdłuższa seria spadków zapasów od 2022 roku.
Ismail Hanija w 1997 roku został szefem gabinetu politycznego duchowego przywódcy Hamasu - Ahmada Jasina. Izrael zarzucał mu udział w atakach przeciwko cywilom, przez co stał się celem sił izraelskich. Przeżył kilka nieudanych zamachów na swoje życie. W latach 2006 - 2007 był premierem Autonomii Palestyńskiej, a od 2017 roku pełnił funkcję przywódcy politycznego Hamasu. Strona izraelska na razie nie wydała komentarza w sprawie jego śmierci.
Według ekspertów zamach na Haniję może zwiększyć presję na izraelskie władze, by zakończyć operację wojskową w Strefie Gazy. Premier Izraela Benjamin Netanjahu od dawna powtarzał bowiem, że głównym celem jest pozbawienie Hamasu przywództwa. Niektórzy analitycy wskazują jednak na możliwą eskalację konfliktu, w który może się otwarcie włączyć Iran, wspierając zarówno Hamas, jak i Hezbollah operujący na północy Izraela. Taki scenariusz przewiduje również rzecznik prasowy Hamasu Sami Abu Zuhri, który nazwał śmierć Haniji "poważną eskalacją, która nie osiągnie swoich celów".