W poniedziałek, gdy otworzą się giełdy, poznamy reakcję na ostatnie wydarzenia w Wenezueli. Jakub Bogucki, ekspert portalu e-petrol.pl powiedział w rozmowie z PAP, że "nie będzie to efekt rewolucyjny". - Wenezuela była i tak blokowana, jeśli chodzi o swoje możliwości eksportu ropy. Krótkotrwały efekt działań Stanów Zjednoczonych w Wenezueli nie powinien wpłynąć radykalnie na rynek - ocenił.
Zwrócił uwagę na globalną nadpodaż ropy naftowej. Zdaniem Boguckiego, jeśli Stany Zjednoczone zmienią rząd w Wenezueli, to nadpodaż może się jeszcze bardziej powiększyć, co z kolei przełoży się na spadek cen ropy. Ekspert zaznaczył, że na chwilę obecną trudno ocenić, co dokładnie wydarzy się w Wenezueli i jak szybko te zmiany będą zachodzić.
Natomiast w piątek 2 stycznia, czyli tuż przed atakiem USA na Caracas serwis e-petrol wskazywał, że Wenezuela mierzy się z niemal całkowitym paraliżem eksportu paliw, co doprowadziło do krytycznego zapełnienia krajowych zbiorników magazynowych. Blokada morska USA ograniczyła do minimum eksport wenezuelskiej ropy. Więcej na temat amerykańskiej operacji w Caracas, sytuacji w Wenezueli i decyzjach Donalda Trumpa przeczytasz w poniższym tekście:
Wenezuela, członek-założyciel OPEC, posiada największe na świecie potwierdzone rezerwy ropy naftowej, szacowane na ok. 300 mld baryłek. Według szacunków w grudniu 2025 r. kraj eksportował ok. 500 tys. baryłek ropy (wobec 950 tys. baryłek w listopadzie). Natomiast obecna produkcja ropy w tym kraju - według danych firmy konsultingowej Kpler - utrzymuje się na poziomie ok. 800 tys. baryłek.
W podobnym tonie wypowiada się ekspert rynku paliw Dawid Czopek. Podkreślił, że Wenezuela produkuje zbyt mało ropy, aby ostatnie wydarzenia w tym kraju mogły mieć realny wpływ na globalny rynek. - To jest mniej niż 1 milion baryłek dziennie, czyli to jest mniej niż 1 proc. światowego wydobycia i przy tych zdolnościach produkcyjnych, które dzisiaj opierają się przede wszystkim na krajach arabskich, krajach Zatoki Perskiej, to wydobycie jest bardzo łatwo zastępowalne - powiedział w rozmowie z money.pl.
- Dzisiaj Wenezuela nie jest ważnym krajem, jeżeli chodzi o produkcję ropy, ale jeżeli Wenezuela wróciłaby do swojej produkcji, kiedyś to było nawet blisko 4 miliony baryłek. Gdyby rzeczywiście wróciła na rynek ropy, to z kolei może spowodować obniżkę cen ropy naftowej i to taką znaczącą - zaznaczył Dawid Czopek.
W piątek 2 stycznia, przed atakiem USA na Wenezuelę, ropa West Texas Intermediate (amerykańska) kosztowała ok. 57,30 dolara za baryłkę. Z kolei ropa Brent (europejska) kosztowała ok. 60,70 dolara za baryłkę.