Rozmowa z ks. Józefem Klochem, prezesem "Opoki" redagującej serwis internetowy Kościoła katolickiego w Polsce

Rozmowa z ks. Józefem Klochem, prezesem "Opoki" redagującej serwis internetowy Kościoła katolickiego w Polsce

Mikołaj Lizut: Według watykańskich źródeł Jan Paweł II ma ogłosić św. Izydora patronem internetu, internautów i programistów. Po co internetowi święty patron?

Ks. Józef Kloch: - Jeśli swojego patrona mają na przykład kierowcy (jest nim św. Krzysztof), to dlaczego nie mieliby go mieć internauci? Myślę, że to dobra idea, bo przecież wypadki zdarzają się nie tylko na autostradach ale też na "infostradach". Również użytkownicy sieci powinni mieć szczególnego świętego, którego mogliby prosić o wstawiennictwo, który opiekowałby się ludźmi w cyberprzestrzeni.

Mówiąc "wypadki" ma Ksiądz pewnie na myśli sprawy moralne...

- Nie tylko. Mam na myśli przede wszystkim wypadki techniczne. Wie pan pewnie, co znaczy brak połączenia, gdy jest ono najbardziej potrzebne. W sieci często się przecież zdarza, że zawodzi łącze, sprzęt, technologia. Wszelkie usterki poczty, plików, softwaru, hardwaru, wirusy... To są wypadki i to często groźne. W tych sytuacjach można i trzeba się modlić.

Św. Izydor żył 14 wieków przed rewolucją informatyczną. Czy Ksiądz myśli, że to odpowiedni święty?

- Nie ma jeszcze świętego-internauty. Dlatego szuka się patrona, którego życie i zainteresowania byłyby w jakiś sposób analogiczne do rzeczywistości internetowej. Hiszpańscy internauci wysunęli kandydaturę św. Izydora, ponieważ ten wczesnośredniowieczny Doktor Kościoła był autorem 20-tomowego dzieła, o bardzo podobnej strukturze do dzisiejszych baz danych. Myślę, że mieli dobry pomysł.

O co internauci powinni się modlić do św. Izydora?

- Przede wszystkim o to, żeby internet dobrze wszystkim służył, żeby przestrzeń wirtualna była dla wszystkich użyteczna i przyjazna. By w internecie nie było agresji, nienawiści, ksenofobii, chamstwa, a dostęp do internetu nie był ograniczany, jak np. w Chinach. No, i żeby wszystko działało jak należy.

Czy Ksiądz styka się wśród ludzi Kościoła z dystansem do internetu, z zarzutami, że jest to siedlisko zepsucia, nieskrępowanej swawoli, pornografii?

- Raczej nie. A jeśli już ktoś takie zarzuty wysuwa, to tłumaczę mu, że nie powinien też kupować gazet w kioskach, bo tam też przecież można znaleźć pornografię i zepsucie. Internet jest tylko narzędziem, nośnikiem. Można tam znaleźć dobro i zło. Trzeba po prostu wybierać dobro.

Rozmawia Mikołaj Lizut