W zjednoczonej Europie nie ma jednego modelu edukacji, takiego samego we wszystkich państwach. Oświata nie podlega unifikacji, każdy z członków Unii ma własny system - z własnymi programami nauczania, podręcznikami itd. "Organizacja systemów edukacji i zawartość programów nauczania znajdują się w wyłącznej kompetencji każdego z państw członkowskich" - to fragment z uzgodnionego już dawno z Unią stanowiska negocjacyjnego Polski w sprawie edukacji, kształcenia i młodzieży.
Czy to może zaskakiwać? Nie! Dużo łatwiej wyznaczyć zasady wspólnego rynku, określić normy ochrony środowiska albo wynegocjować reguły zatrudniania pracowników przyjeżdżających z innych krajów. Ale jak np. określić, czy w takiej "zunifikowanej" lekcji języka polskiego powinno być więcej Mickiewicza, Schillera, Moliera, Camusa czy Miłosza? Albo czy na "wspólnej" lekcji historii więcej ma być dziejów Włoch, Portugalii, Wielkiej Brytanii czy Polski?
Podstawowa mówi, że uczniowie i studenci z państw Unii mają na jej terytorium prawo do równego traktowania. To znaczy, że jeżeli uczniowie i studenci w jakimś kraju UE mają określone prawa i obowiązki, to - jeśli będziecie się tam uczyć po naszym wejściu do UE - będziecie mieli identyczne.
I druga bardzo ważna rzecz. Choć Unia generalnie nie reguluje uznawania szkolnych świadectw i dyplomów ukończenia studiów, to Komisja Europejska zaleca, żeby uznawać je wzajemnie, co ułatwia podejmowanie nauki w dowolnym państwie Unii. Szczegóły (np. opłaty, kryteria przyjęcia do szkoły czy uczelni) zależą najczęściej od konkretnej szkoły, do której chcemy się dostać (o tym później). Poza tym główne cele unijnej polityki wobec młodzieży mieszkającej na jej terytorium to: U podnoszenie jakości nauczania; U upowszechnianie znajomości języków obcych; U wymiana uczniów, studentów i nauczycieli; U współpraca szkół i uczelni; U rozwój kształcenia ustawicznego (czyli przez całe życie).
We wszystkich krajach członkowskich ponad 90 proc. uczniów szkół podstawowych (pierwszego poziomu) korzysta z placówek państwowych lub dotowanych przez państwo szkół niepublicznych. To znaczy, że nauka w większości szkół na tym poziomie jest opłacana przez władze danego państwa.
Także publiczne szkolnictwo średnie jest zwykle bezpłatne. Tak czy owak trzeba pamiętać o zasadzie generalnej. A zatem: jeśli ucznia (jego rodziców) poproszono by o uiszczenie jakiejkolwiek opłaty za naukę, trzeba dowiedzieć się, czy ponoszą ją uczniowie pochodzący z tego państwa albo inni uczniowie pochodzący z innych państw-członków UE. Jeśli w ich przypadku ewentualną opłatę pokrywa państwo, to musi się ono zachować tak samo wobec ucznia przyjeżdżającego z innego kraju Unii.
W niektórych państwach (np. w Grecji, Danii) zapewniony jest bezpłatny dostęp do szkolnictwa wyższego. Płacą za nie podatnicy tych państw. Podobnie w Niemczech studiowanie na państwowych uniwersytetach jest (w zasadzie) bezpłatne. Trzeba opłacać tylko niewielkie administracyjne opłaty semestralne. Podobnie we Francji, gdzie na państwowych uczelniach uiszcza się tylko opłaty wpisowe. Oczywiście uczelnie prywatne najczęściej pobierają czesne.
W innych krajach wielkość i sposób opłaty mogą być bardzo zróżnicowane i zależą przede wszystkim od tego, na jakiej uczelni chcecie podjąć studia - państwowej czy prywatnej. Może to być tylko wpisowe, a może być stałe czesne. Najpewniejsze informacje można zdobyć na samej uczelni.
Może tak być. To szkoła przyjmująca będzie przecież odpowiadać za dalsze nauczania dziecka (młodszego czy starszego). Jeżeli więc uczeń, który przyjeżdża do jakiegoś kraju UE, skończył u siebie kilka klas podstawówki lub szkoły średniej i chce naukę kontynuować, to o tym, do której klasy zostanie przyjęty oraz czy będzie musiał uzupełnić wiedzę, zdecyduje szkoła przyjmująca ucznia.
Zresztą tak samo może być, jeśli młody Polak żył kilka lat w innym państwie i po powrocie do kraju będzie chciał dalej się uczyć. Także wtedy decyzja o uznaniu lub konieczności uzupełnienia wiedzy należy do miejscowej szkoły.
Kryteria przyjęć na szkoły wyższe najczęściej są określane przez same uczelnie. Mają do tego prawo w ramach swojej autonomii, choć często nie stosują ograniczeń w przyjęciach studentów na pierwszy rok (o tym za chwilę w rozdziale o uznawaniu matury).
Tak! Jak już pisaliśmy, szkoły i uczelnie generalnie samodzielnie będą decydować o kryteriach przyjęcia. Jednak na pewno jednym z nich będzie znajomość (w różnym stopniu) języka, w jakim prowadzone są lekcje czy wykłady i zajęcia. Już dziś żeby wyjechać np. na studia do Włoch, trzeba wcześniej wykazać się znajomością języka tego kraju.
W aplikacji do szkoły czy uczelni warto więc pochwalić się np. tym, że zamieszkiwało się w kraju, w którym teraz chce się uczyć lub studiować albo ma się powiązanie rodzinne z tym krajem. To będzie atut! Warto również na różne sposoby poświadczyć znajomość języka kraju, do którego chcemy wyjechać, żeby się uczyć. Najlepiej zrobić to poprzez uzyskany w Polsce międzynarodowy certyfikat językowy. Ich wykaz można znaleźć np. na stronie internetowej www.cke.edu.pl - np. FCE (język angielski), DELF (francuski), CILS (włoski) itd.
Uwaga! Szkoła podstawowa może np. nie wymagać świetnej znajomości języka, wychodząc z założenia, że dziecko i tak szybko się uczy języka, z którym styka się na co dzień.
Będzie ważna, ale czasem nie wystarczy. We wszystkich krajach członkowskich UE koniecznym warunkiem dostania się do szkoły wyższej jest świadectwo ukończenia szkoły średniej drugiego stopnia (tzw. upper secondary education) lub dokument równoważny. W Polsce jest to świadectwo maturalne.
Na pewno otworzy wam ono drogę do studiowania na europejskich uczelniach. Często jednak trzeba dopełnić dodatkowych formalności. W niektórych krajach UE wprowadza się dodatkowe wymogi i kryteria rekrutacyjne - egzaminy wstępne, rozmowy kwalifikacyjne, konkursy albo wymóg przedstawienia wykazu swoich dotychczasowych osiągnięć (o szczegóły trzeba pytać już w konkretnej szkole czy uczelni).
I tak np. w Danii, Hiszpanii, Irlandii, Portugalii, Finlandii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii zasady rekrutacji ustalają same uczelnie. W Hiszpanii natomiast kandydaci wprawdzie nie mają obowiązku zdawać ogólnokrajowego uniwersyteckiego egzaminu wstępnego, ale ci, którzy przez niego przeszli, są często w lepszej sytuacji, kiedy na dany kierunek liczba kandydatów przekracza liczbę przygotowanych miejsc.
We Francji uniwersytety to placówki publiczne, na które generalnie nie ma egzaminów wstępnych (za wyjątkiem wydziałów medycznych i farmaceutycznych). Dopiero na pierwszym roku następuje "naturalna" selekcja studentów - słabsi odpadają. Podobnie jest we Włoszech, gdzie nie ma limitów przyjęć za wyjątkiem studiów medycznych, ochrony środowiska i stosunków międzynarodowych.
Uwaga! Powinniście pamiętać, że najczęściej maturalne świadectwo będzie musiało zostać (na wasz koszt) przetłumaczone na język kraju, w którym chcecie studiować. Może się zdarzyć, że niektóre uczelnie będą wymagać, aby było ono poświadczone przez tłumacza przysięgłego.
Tak! W tej sprawie zmieni się akurat najmniej, ponieważ już dzisiaj wielu polskich uczniów i studentów wyjeżdża na jeden lub więcej semestrów do europejskich szkół. A potem wracają do swojej polskiej szkoły. Najłatwiej o taki wyjazd w ramach jednego z edukacyjnych programów Unii Europejskiej. Najpopularniejszym wśród nich jest Socrates (patrz ramka).
Tak! Macie do nich prawo. Przypomnijmy jeszcze raz generalną zasadę: po przystąpieniu Polski do UE nasi uczniowie i studenci muszą być traktowani tak samo jak uczniowie i studenci pochodzący z innych krajów Piętnastki. Chodzi tu np. o różne ulgi czy zniżki, które w większości krajów Zjednoczonej Europy są przyznawane młodym.
Przykłady? Studiowanie to nie tylko życie na uczelni. Trzeba przecież także gdzieś mieszkać, coś jeść, dojechać na zajęcia. W każdym kraju są różne przywileje związane ze studiowaniem. Np. w Belgii są zniżkowe bilety sezonowe na państwowe koleje, we Włoszech na przejazdy miejskie student może dostać od 20 do 50 proc. zniżki. Mniej za "szkolny" transport można też płacić w Wielkiej Brytanii, Finlandii, Szwecji, Danii. Czasami, żeby dostać zniżki, trzeba spełniać dodatkowo inne kryteria - np. w Belgii przysługują tylko młodzieży do 26 lat i studentom do 30 lat.
Będziecie mogli oczywiście starać się o akademik czy bursę. Pamiętajcie jednak, że nie starczy ich dla wszystkich, a poza tym za takie lokum trzeba najczęściej płacić. Czy będą Wam przysługiwać jakieś dotacje czy upusty? Musicie się dowiadywać już w konkretnej szkole.
Zapamiętajcie! Po wejściu Polski do UE "odpadnie" wam koszt, jaki dziś wynika z obowiązku posiadania specjalnej wizy studenckiej, żeby móc przebywać i studiować w innym kraju. Choć już dziś niektóre kraje nie wymagają tego od polskich studentów - prawie dwa lata temu taki obowiązek dla polskich żaków zniosła Francja. Trzeba teraz załatwić tylko właściwe formalności, ale już na miejscu, po przyjęciu na studia.
Tak! Po spełnieniu określonych (często bardzo ostrych) kryteriów będziecie się mogli starać o stypendium. Musicie pamiętać, że w różnych krajach UE przyznawane jest ono na różnych zasadach.
Np. tam, gdzie płaci się czesne, stypendium może mieć formę zwolnienia z jego części (tak jak obecnie w Polsce na niektórych studiach zaocznych lub w polskich uczelniach niepublicznych).
Oferta stypendialna w krajach UE w dużo większym zakresie skierowana jest do studentów niż do uczniów. A np. Belgia, Grecja, Włochy i Luksemburg przeznaczają na studentów niemal wszystkie pieniądze zapisane w swoich budżetach na oświatową pomoc materialną.
Powinno tak być (zakłada to Deklaracja Bolońska Rady Europy). Chociaż tutaj również decyzja należy do uczelni, na której chcesz studiować w Europie. To ona - podobnie jak to jest w szkołach - zdecyduje, na który rok będziesz przyjęty, i czy będziesz musiał uzupełnić wiedzę.
"Łagodnemu" przechodzeniu z uczelni na uczelnię ma pomóc tzw. ECTS, czyli Europejski System Transferu Punktów Kredytowych. Zanim podejmiesz studia, warto więc sprawdzić, czy twoja przyszła uczelnia przyjęła ECTS. Może ci to pomóc w zjednoczonej Europie.
Na czym polega ECTS? To system, który pozwala na porównanie zaawansowania studentów uczących się na różnych uczelniach. ECTS w dość przejrzysty sposób przedstawia osiągnięcia studenta, ponieważ każde zaliczane zajęcia uczelnia "wycenia" na określoną ilość punktów. Powinna w pakiecie informacyjnym podać wam, ile punktów za które zajęcia przysługuje. To sprawia, że - przechodząc z jednej do drugiej uczelni - nie trzeba już porównywać tematów i zagadnień na zajęciach, ale wystarczy mieć zaliczone zajęcia za określoną liczbę punktów.
W ECTS rok akademicki to 60 pkt., semestr masz zaliczony, jeśli zdobędziesz 30 pkt., a trymestr wart jest 20 pkt. Łatwiej więc policzyć, ile i jakich zajęć musisz zaliczyć w polskiej uczelni, żeby mieć zaliczony dany okres studiów w innej europejskiej szkole wyższej.
Najczęściej dyplomy są uznawane przez uczelnie nawzajem (np. po to, żeby kontynuować studia po zdobyciu licencjatu albo żeby dostać się na studia podyplomowe). Prawo wspólnotowe nie nakłada obowiązku uznawania dyplomów, ale Komisja Europejska zachęca, żeby tak właśnie robić.
Często dyplomy są uznawane także na podstawie dwustronnych umów między dwoma państwami. Polska ma takie umowy podpisane z Niemcami i Austrią (spośród krajów UE).
Dokładnych informacji o warunkach uznawalności dyplomów udzielają w każdym państwie specjalne ośrodki uznawalności dyplomów i okresów studiów. W Polsce jest to Biuro Uznawalności Wykształcenia i Wymiany Międzynarodowej, które podlega ministrowi edukacji - ul. Smolna 13, 00-375 Warszawa, sekretariat: tel: +48 (0-22) 826 74 34, fax: +48 (0-22) 826 28 23, e-mail: bwm@menis.gov.pl lub biuro@buwiwm.edu.pl, http://www.buwiwm.edu.pl
Co do zasady, w Unii Europejskiej uznaje się kwalifikacje zawodowe, które poświadczają zdobyte w szkołach świadectwa i dyplomy. Dotyczą tego dwie europejskie dyrektywy 89/48/EWG i 92/51/EWG. Według nich obywatel państwa członkowskiego może w innym państwie UE podjąć i wykonywać zawód na zasadach równorzędności, jeśli posiada niezbędne kwalifikacje. Jeżeli wykonywanie jakiegoś zajęcia wymaga posiadania dyplomu, to może podjąć taką działalność każdy obywatel państwa należącego do UE, jeśli posiada dyplom wymagany do tego w swoim państwie.
Podjęcie pracy będzie zależało w tym wypadku od oceny, jaką wystawi wam ewentualny pracodawca. Musicie jednak pamiętać o okresach przejściowych w sprawie swobodnego podejmowania pracy przez Polaków w niektórych krajach UE. W niektórych krajach (np. Danii czy Hiszpanii) praca będzie możliwa od razu po naszym wejściu do Unii, w innych (np. Niemczech i Austrii) przez kilka lat - nawet do siedmiu - będą obowiązywały ograniczenia.
I jeszcze jedno. Jest grupa zawodów, w których zasady uznawania kwalifikacji zostały uregulowane w całej Unii Europejskiej. Chodzi o zawody: architekta, lekarza, weterynarza, dentysty, położnej, farmaceuty i pielęgniarki (sprawę swobodnego zatrudniania polskich pielęgniarek polski rząd wynegocjował w ostatniej chwili, podczas szczytu w Kopenhadze w grudniu 2002 r.). Oczywiście trzeba znać język danego kraju.
Około 60 mln uczniów chodzi w Unii Europejskiej do grubo ponad 320 tys. szkół. Do podstawówek zapisanych jest 24 mln uczniów, do średnich chodzi 36 mln młodych obywateli Unii. Polska "dołoży" do tego około 7 mln swojej szkolnej młodzieży.
Ciekawostka: choć zjednoczonych krajów jest piętnaście, to systemów edukacyjnych jest jeszcze więcej (np. Belgia zaspokaja różne potrzeby i aspiracje uczniów mieszkających we francuskiej, flamandzkiej czy niemieckiej części kraju). Jednak różnorodność oświatowych rozwiązań w państwach Unii nie wynika tylko z powodu innych programów nauczania.
U Jedną z różnic jest wiek, w którym dzieci idą do szkoły. Obowiązkową naukę w wieku 7 lat, tak jak w Polsce, rozpoczynają dzieci w krajach skandynawskich: Szwecji, Finlandii i Danii. W większości państw UE (np. Austrii, Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Irlandii czy Włoszech) obowiązkowo do szkoły idą już dzieci młodsze, w wieku sześciu lat. A np. w Wielkiej Brytanii i Holandii edukację rozpoczynają już pięciolatki.
U Różnice - choć nie tak duże - pojawiają się nawet w organizacji roku szkolnego (uzależnione często od lokalnych tradycji, czasem od warunków klimatycznych). Np. w Grecji nauka trwa od 1 września do 31 maja, młodzież w Hiszpanii uczy się od połowy września do połowy czerwca. A np. w Szwecji i Niemczech uczniowie wracają po wakacjach do szkoły już w sierpniu.
U Także liczba godzin, jaką spędzają uczniowie w szkole, jest różna w krajach UE. Np. w szkołach średnich najwięcej czasu w szkole spędza młodzież w Szkocji (ponad tysiąc godzin rocznie). Z kolei najmniej obciążeni są licealiści portugalscy (600 godzin rocznie). Dla porównania polski licealista spędza w szkole średnio 800 godzin w roku.
U We wszystkich krajach wprowadzono obowiązek nauki języków obcych po 11 roku życia, ale w niektórych objęte są nim już dzieci siedmio-, ośmioletnie (np. we Włoszech czy Hiszpanii). Po 14.-15. roku życia prawie wszędzie młodzież musi się uczyć również drugiego języka obcego.
U Również długość lekcji nie jest - w wydawałoby się bardzo ujednoliconej Europie - jednakowa. W Grecji uczniowie rano uczą się bez przerwy przez 90 minut, potem lekcje trwają już po 45 minut. Ale ostatnia, kiedy wszyscy są już zmęczeni, trwa o pięć minut krócej. Z kolei w Anglii w zależności od decyzji szkoły lekcja może trwać od 45 do 60 min. Francja zaś to najczęściej lekcje 55-minutowe.
U Dzień ucznia także może wyglądać inaczej w różnych krajach należących do Unii. W Grecji najczęściej będziecie się uczyć do późnego obiadu (zajęcia kończą się ok. godz. 14). Ale są kraje, w których np. po dwugodzinnej przerwie na obiad w domu uczniowie wracają do szkoły na następne lekcje.
W unijnych uczelniach kształci się około 12 mln młodzieży. Od połowy 2004 r. dojdzie do nich około 1,8 mln polskich studentów. Studia w krajach Piętnastki dzielą się zazwyczaj na dwa stopnie. W Polsce coraz częściej stosuje się podobną organizację studiów, dzieląc je na magisterskie (dłuższe) i licencjackie (krótsze).
Warto zapamiętać! Z inicjatywy Rady Europy w 1999 r. ministrowie edukacji z 29 państw (w tym z krajów Piętnastki) podpisali Deklarację Bolońską. Zakłada ona stworzenie tzw. europejskiego obszaru szkolnictwa wyższego z uwzględnieniem różnorodności kultur, języków, krajowych systemów szkolnictwa wyższego i autonomii szkół wyższych. Zakłada ona, że w najbliższych latach dojdzie m.in. do: U przyjęcia porównywalnych systemów oceniania; U przyjęcia systemu studiów w dwóch etapach: licencjackim i magisterskim (przy czym dostęp do drugiego etapu wymaga zaliczenia pierwszego); U ustalenia systemu uznawania wyników z innych uczelni, co posłuży jak największej mobilności studentów. Przykładem tego może być ECTS, czyli Europejski System Transferu Punktów (o tym za chwilę)