Ale to nie wszyscy klienci AOL. Kiedy półtora roku temu firma kupiła serwis ICQ, umożliwiający nieustanne pogawędki w sieci, używało go 12 mln internautów. Dziś z ICQ korzysta 50 mln osób. "Forbes" policzył, że to w sumie daje AOL dostęp do 78 proc. użytkowników Internetu w USA.
Wcześniej AOL dawał dostęp do tego, z czego dziś słynie Internet: informacji, poczty e-mail oraz komputerowych pogawędek z innymi abonentami.
Szef i założyciel firmy, Steve Case (41 lat), pochodzący z Hawajów absolwent nauk politycznych, to raczej handlowiec niż inżynier. Zaczynał na początku lat 80. jako pracownik działów marketingu Procter & Gamble i Pizza Hut. Zauroczony usługami sieciowymi zatrudnił się w Control Video Corp., firmie udostępniającej użytkownikom komputerów Atari gry przez telefon. Tam poznał Jima Kimseya i Marca Seriffa, z którymi w 1985 r. założył Quantum Computer Services. Firmie brakowało pieniędzy, więc porozumiała się z największym wtedy producentem popularnych komputerów - Commodore - i uruchomiła usługę sieciową Q-Link.
W 1989 r. podobne usługi zaczęto oferować dla komputerów Apple, IBM i Tandy. Już pod nazwą AOL. Kiedy w 1993 r. AOL przekształcał się w dostawcę Internetu, miał zaledwie 500 tys. klientów. Dziś jej 20 mln użytkowników wysyła 70 mln listów elektronicznych dziennie. Do łączenia z Internetem używają programu, który wymusza najpierw połączenie ze stroną tytułową AOL. To pozwala firmie utrzymać się wysoko w rankingach popularności i oznacza wpływy z reklamy i sprzedaży za pośrednictwem sieci. Ale celem Case'a jest przekształcenie AOL w telewizję XXI wieku. Chce, by serwisy firmy były dostępne w każdym urządzeniu: od komputera przez telefon komórkowy do telewizora.