Przewalutować czy nie

Odradzamy przewalutowanie kredytu (np. z dewizowego na złotówkowy). Zdaniem ekspertów to dziś najmniej rozsądna decyzja, bowiem koszty przewalutowania sa bardzo duże (wpis hipoteki, ewentualna prowizja za przewalutowanie rzędu 1-2 proc. konwertowanej kwoty), a rata spłaty z tego tytułu zmieni się naprawdę niewiele.

Przykład. W połowie maja 2001 r. pan Andrzej zaciągnął w euro kredyt o równowartości 200 tys. zł na 25 lat (57 tys. 800 euro). Przez 29 miesięcy pan Andrzej spłacił 10 293 euro. Jego dług spadł więc do poziomu 55 012 euro. W pierwszych miesiącach rata wynosiła ok. 1260 zł. W "czarny wtorek" 30 września 2003 r. kurs euro poszybował do rekordowego poziomu 4,65 zł. Październikowa rata kredytu wyniosła więc ponad 1660 zł.

Gdyby pan Andrzej zdecydował się dzisiaj na przewalutowanie, zacząłby spłacać kredyt w złotówkach w wysokości ok. 257 tys. zł (55 012 euro x aktualny kurs sprzedaży euro z tabeli banku). Przy optymistycznym założeniu, że oprocentowanie kredytu w złotych wynosi 6,5 proc., równa rata miesięczna to 1811 zł. Może więc lepsze byłyby franki? W tym przypadku bank wykona dwa przeliczenia. Najpierw po kursie sprzedaży zamieni euro na złote, a potem po kursie kupna złotówki na franki. Jeśli przyjmiemy obecne kursy PKO BP, okaże się, że z 55 012 euro "zrobi się" nam się 87 868 franków szwajcarskich. Jeśli oprocentowanie franków wynosi 3,5 proc., rata wyniesie 1432 zł (do spłaty zostało 271 rat). W tym przypadku jednak nie pozbywamy się ryzyka kursowego. Pozostaje ono na zbliżonym poziomie - kurs franka szwajcarskiego zwykle wiernie podąża za kursem euro

Pamiętaj też, że przewalutowanie to operacja, która trwa około tygodnia lub nawet dłużej. Zaś na rynku walutowym sytuacja zmienia się błyskawicznie