Paweł Wrabec: Czy rozwój e-commerce dla firm zajmujących się ekspresowym doręczaniem przesyłek oznacza szansę, czy zagrożenie?
Jacek Przybyłowski: Przesyłanie danych drogą elektroniczną i związany z tym e-commerce jest szansą i zagrożeniem jednocześnie. Na rynku europejskim ponad 90 proc. przychodów firmy ekspresowe zawdzięczają obsłudze biznesu. Między firmami krąży mnóstwo dokumentów, umów, faktur, technicznych dokumentacji, które wożą kurierzy. Problem w tym, że coraz więcej z nich przesyłanych jest drogą elektroniczną. Z drugiej jednak strony rozwija się handel w Internecie i wirtualne sklepy, aby dostarczyć konsumentowi towar, muszą korzystać z usług firm ekspresowych.
Czy jest to dla Was opłacalne?
- To prawda, że o wiele bardziej opłaca się obsługiwać biznes. Dostawy do domów są bardziej kosztowne i mniej pewne, bo ludzi często trudno zastać w domu. Z tym problemem można sobie jednak poradzić, np. realizując dostawy w godzinach wieczornych.
A czy firmy są przygotowane, by obsługiwać miliony konsumentów? Chyba będą musiały inwestować olbrzymie sumy w zaplecza logistyczne.
- Owszem, e-commerce wymaga od nas wielkich inwestycji, ale nie głównie w centra dystrybucyjne i magazyny. Tych w każdym razie UPS ma pod dostatkiem zarówno w Polsce, jak i za granicą. Prawdziwe wydatki wiążą się z transferem i przetwarzaniem danych. Na zakup komputerów, oprogramowania i systemów satelitarnych niezbędnych w e-commerce UPS wydał np. aż 11 mld dolarów w skali globalnej. Kończą się czasy, kiedy firma ekspresowa była odpowiedzialna za dostarczenie przesyłki z punktu A do punktu B. W dobie e-commerce firma tego typu zajmuje się nie tylko dystrybucją przesyłek, ale również dystrybucją danych, i to w niewyobrażalnej skali.
Czy klienci zamawiają kuriera przez Internet?
- W Stanach Zjednoczonych jest to powszechne. W Polsce, mimo że wiele firm korzysta na co dzień z poczty elektronicznej, to jednak są nieskore, by tą drogą zlecać usługi. Coraz chętniej natomiast przedsiębiorcy korzystają z Internetu, by sprawdzić gdzie w danej chwili znajduje się ich przesyłka, co umożliwa im większość liczących się firm z naszej branży.
W Ameryce UPS nie tylko zajmuje się dostarczaniem przesyłek, ale bywa, że bierze na siebie całą logistykę wirtualnej sprzedaży. Czy i w Polsce UPS zamierza zajmować się e-logistyką?
- Nasza firma stawia już pierwsze kroki na polskim rynku e-commerce, jednak handel elektroniczny u nas dopiero raczkuje i jest wciąż zbyt mały, by komuś potrzebna była nasza e-logistyczna pomoc. Niewykluczone, że polscy przedsiębiorcy, którzy mają pomysł na interes w Internecie, ale nie wiedzą, jak się zorganizować, będą mogli zwrócić się o pomoc do UPS. W ramach naszej firmy działa grupa doradcza e-ventures, która pomaga rozkręcić wirtualny biznes, oczywiście w oparciu o usługi UPS.
W 1999 przychody UPS wyniosły 27,1 mld dolarów. Przekazała 3,28 mld przesyłek, czyli 12,9 mln dziennie. Koncern zatrudnia 344 tys. pracowników, jego internetowe strony rejestrują 21 mln kliknięć dziennie, natomiast 2 mln klientów sprawdza za pomocą Internetu status przesyłki. Należy do niej 49 proc. rynku internetowych przesyłek w USA.
UPS dysponuje flotą 149 tys. samochodów i 231 samolotów (w tym aż 18 największych boeingów 747). W Polsce UPS ma ok. 20 proc. rynku przesyłek ekspresowych. W jego 38 oddziałach pracuje ponad 800 ludzi. W Polsce UPS prowadzi m.in. dystrybucję płyt kompaktowych i kaset dla pięciu największych firm fonograficznych, ubrań sportowych Adidasa i Pumy, oraz sprzętu Philipsa.
Wirtualne sklepy muszą korzystać z usług firm ekspresowych
Rozmawiał Paweł Wrabec