Yannopoilos stwierdził, że ewidentnie współczesna wojna przeniosła punkt ciężkości z zasypywania wrogów ołowiem na operowaniem informacjami. Coraz częstsze są przypadki, kiedy przy pomocy iPhone`ów, kilku kart SIM i naprędce skleconych aplikacji, w Afganistanie przeciwnicy "przewidują" posunięcia wojsk interwencyjnych, włamując się do licznych baz danych i wykradając informacje przeznaczone do wspierania działania tychże wojsk, a które paradoksalnie sprawiają, że że są one nieskuteczne. Pozwala to na wyrównanie szans nawet przy znacznej różnicy sił.
Jak dodaje Yannopoilos, cały problem polega na tym, że napisanie i wdrożenie dobrego programu do przechowywania danych może zająć nawet dwa lata. Aplikację służącą do rozkodowania informacji tworzy się w dwa tygodnie.
Cyber-wojna w Afganistanie? Chyba zadziałał stereotyp - nikt nie spodziewał się, że zakurzeni bojownicy sięgną po współczesną technologię?
[via ZDNet Australia ]
Łukasz Cichy