Chciałoby się rzec - jaka piękna katastrofa. Oto spełnione marzenie każdego handlowca: system sprzedaży nie wytrzymał liczby zamówień. A trzeba pamiętać, że Apple to nie nowicjusz na rynku, firma nie od wczoraj sprzedaje produkty, które mają świetnie prowadzony marketing, ze startem przedsprzedaży czy premierami zamieniającymi się niemal w święta. W oświadczeniu czytamy:
Wczoraj Apple wraz z partnerami wśród operatorów przyjęło ponad 600 tysięcy zamówień przedsprzedażowych na nowego iPhona 4. To największa liczba zamówień jaką firma przyjęła w jakimkolwiek pojedynczym dniu, znacznie przekroczyła ona oczekiwania, co w rezultacie doprowadziło do wielu błędów w obsłudze zamówień i samym systemie. Wielu sfrustrowanych klientów przerwało lub zrezygnowało z zamówienia. Przepraszamy wszystkich, których dotknęły trudności, mamy nadzieję że spróbują ponownie lub odwiedzą sklepy Apple czy operatorów, gdy iPhone 4 wejdzie do sprzedaży.
Warto też dodać, że gdy przedsprzedaż ruszyła ponownie, datą dostawy stał się dzień 2 lipca zamiast 24 czerwca - cóż, żaden magazyn nie jest nieskończony.
[via Apple ]
Tomasz Andruszkiewicz