Dolar już w piątek zaczął tracić i to około 1 proc. W poniedziałek zaliczamy natomiast istny rollercoaster w parze USD/PLN. Złoty na otwarciu mocno spadł, ale szybko nastąpiła korekta. Po kilkudziesięciu minutach dolar znów zaczął rosnąć, by godzinę później jego kurs zanurkował i odbił się tuż przed 11:00. Ale to było za mało, by odrobić straty. Na kwadrans przed 12:00 dolar kosztował 3,929 zł, czyli 0,11 proc. mniej niż otwarciu. Amerykańska waluta traci jednak nie tylko w parze ze złotym, a przede wszystkim w relacji do euro.
Powodem takiej sytuacji dolara są "słabe dane z rynku pracy w USA w piątek i czwartkowe dane z indeksu ASM dla menedżerów logistyki i przemysłu. Zaczęło to rodzić obawy, że Stanom Zjednoczonym grozi recesja", tłumaczył dla Next.Gazeta.pl Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion.
Myślę, że to są dużo przedwczesne obawy. Ale zwiększyło presję na FED, by gwałtowniej, mocniej, szybciej obniżał stopy procentowe. Wielu analityków bankowych o tym mówiło w USA
- mówi ekspert.
Drugim powodem słabości dolara jest umacniający się jen. - Jen był zdecydowanie za słaby. A teraz w ciągu miesiąca zyskał do dolara 12 proc., patrząc na obecny kurs. Ze 162 zeszło do 142 jenów za dolara. To też jest powód utraty wartości dolara - mówi Piotr Kuczyński
Jednocześnie jednak analityk zauważa, że to tylko chwila słabości dla USD, a na rynku walutowym nie widać paniki. - Euro kosztuje teraz 1,095 dolara. I to jest dość mocny opór. Nic nadzwyczajnego się nie dzieje, bo ten opór był testowany kilkukrotnie. Toteż jeśli chodzi o dolara, to nie mówiłbym o panice. To przesada - tłumaczy ekspert.
- Jeśli chodzi zaś o rynek akcji, to spadki w Stanach i przecena w Japonii, gdzie indeks Nikkei tracił momentami nawet 13 proc... to jest naprawdę czymś, co mogło świat lekko przerazić. Ale ja uważam, że to jest zdecydowana i duża przesada - powiedział Kuczyński.
Wróćmy do kwestii stóp procentowych. Nasz rozmówca uważa, że mimo nacisków na Fed, ten nie przyśpieszy obniżek. - Na razie dolar traci w oczekiwaniu na gwałtowne, szybkie obniżki stóp przez Fed. Myślę, że to jest przesada, świat się raczej myli. Wątpię, żeby 18 września Fed obniżył stopy tak bardzo, jak chcą analitycy z Citi Group, czyli o 50 punktów bazowych. Tuż przed wyborami w USA? Ja tego nie widzę kompletnie. 25 pb. jest pewne, ale 50 jest bardzo mało prawdopodobne - twierdzi Piotr Kuczyński.
Czy sytuacja gospodarcza w USA wpłynie jakoś na Polskę? Kuczyński jest przekonany, że tak się nie stanie i w tym roku nie zobaczymy obniżek stóp procentowych, nawet jeśli pojawią się jakieś naciski.
- Po pierwsze Polsce recesja nie grozi. Duży problem na rynku pracy też nam nie grozi. To punkt drugi. Trzeci - inflacja za lipiec to 4,2 proc., jak wynika ze wstępnych danych. Najpewniej wzrośnie do jeszcze 4,5-4,7 proc. w tym roku. Przy stopie 5,75 proc. obniżka stóp wydaje się w tej sytuacji bezsensowna. W związku z tym moim zdaniem w tym roku nie będzie obniżki i tu żadne naciski nic nie pomogą. Ale w przyszłym roku według mnie będzie co najmniej jedna obniżka, a może nawet więcej - podsumował główny analityk DI Xelion.