Młody radny KO zarobił 1,6 mln jako lekarz. "Ma nowe Porsche i mieszkanie za 900 tys. zł"

Dawid Kacprzyk zarobił w ubiegłym roku jako lekarz bez specjalizacji 1,6 mln zł. To 29-letni warszawski dzielnicowy radny Koalicji Obywatelskiej. W tej sprawie wypowiedziała się rzeczniczka klubu KO.
Pieniądze
Fot. iStock, Svetlana Zelenskaia

Od środy 10 czerwca trwa burza. Dziennikarz Patryk Słowik ujawnił na platformie X, że 29-letni warszawski dzielnicowy radny Koalicji Obywatelskiej, Dawid Kacprzyk, w ramach swojego oświadczenia majątkowego za ubiegły rok wskazał, że w ramach swojej praktyki lekarskiej miał przychód i dochód w wysokości 1,6 mln zł. Kacprzyk jest koordynatorem SOR w warszawskim Szpitalu Południowym.

"Swoją drogą, Dawid Kacprzyk to modelowy młody polityk do pokazywania przez rywali politycznych. 29 lat, 1,6 mln zł zarobione w 2025 r. w dużej mierze w publicznych placówkach ochrony zdrowia, nowe Porsche Panamera za ponad pół mln zł i mieszkanie warte 900 tys. zł, brak kredytów. Lekarz bez specjalizacji, za to z głównym zdjęciem na Facebooku z Rafałem Trzaskowskim" - napisał Słowik.

Zobacz wideo

Porsche jest z ubiegłego roku. Radny Ursusa faktycznie nie ma kredytów, a do mieszkania należą dwa miejsca postojowe i komórka lokatorska (to również zostało wytknięte w internecie).

Rzeczniczka klubu KO reaguje

W czwartek zaczęło się polityczne gaszenie pożaru. Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej, a wcześniej radna Warszawy, w rozmowie z Radiem Zet mówiła: "Nie pojawia się jakikolwiek zarzut, że pan Dawid Kacprzyk zarobił te pieniądze w sposób nieuczciwy. Trudno mi się do tego odnosić. Informacja z oświadczenia, ale nie wynika, że była nadużyciem".

Radny większość swoich dochodów pobiera z publicznej służby zdrowia. Oprócz bycia koordynatorem SOR współpracuje z Mazowieckim Szpitalem Bródnowskim, Samodzielnym Zespołem Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Ochota, Szpitalem św. Anny.

Dawid Kacprzyk to faktycznie bardzo dobrze oceniany lekarz anestezjolog w trakcie specjalizacji (tak przynajmniej wynika z opinii pacjentów w serwisie Znanylekarz.pl).

Jednak przeciwnicy obecnego rządu dostali w ten sposób potężną dawkę amunicji do ostrzału. Że lekarze zarabiają za dużo. Że jest to lekarz-polityk wspierający obecny gabinet, a więc władzy zależy na utrzymaniu obecnego stanu rzeczy. Plus trwa właśnie dyskusja o podwyżkach dla ochrony zdrowia.

Jarosław Kaczyński na początku tego roku, piętnując milionerów lekarzy, grzmiał, że PiS chce zakazu jednoczesnej pracy lekarzy w sektorze publicznym i prywatnym. - Trzeba wybrać jeden model - przekonywał w Skarżysku-Kamiennej.

Ministerstwo Zdrowia zdecyduje o podwyżkach

Serwis Rynekzdrowia.pl poinformował, że do Ministerstwa Zdrowia właśnie dotarły rekomendacje dotyczące corocznych, lipcowych podwyżek dla medyków. Mają one kosztować do końca roku ok. 4,5 mld zł. Rekomendacje sporządza Agencja Technologii Medycznych i Taryfikacji.

W tym roku podwyżki mają być minimalne. Lukę w kasie NFZ szacuje się na ok. 16 mld zł. "Najtańszy wariant podwyżek, wynikających literalnie z ustawy, wiązałby się z kosztem 3,3 mld zł. Jednak przy takim finansowaniu część szpitali nie zdołałaby sfinansować ustawowych zobowiązań. Stąd zdecydowano się na rekomendację sięgającą ok. 4,5 mld zł. I prawdopodobnie taki wariant przyjmie resort zdrowia" - pisze portal.

W zeszłym roku płace wzrosły o ok. 14 proc. Natomiast w tym roku ma to być 8,82 proc.

"Rzeczpospolita", powołując się na dane AOTMiT pozyskane ze szpital, informowała, że 625 lekarzy w Polsce zarabia powyżej 100 tys. zł (1,2 proc. lekarzy ze specjalizacją na kontrakcie). 49 lekarzy dostaje podobne pieniądze na umowie o pracę.

"Mediana zarobków lekarzy ze specjalizacją na kontrakcie wynosi 25 595 zł brutto. W przypadku etatu (25 proc. lekarzy ze specjalizacją) mediana wynagrodzenia to 23 666 zł brutto" - napisał dziennik.

Więcej o: