Liczba tracących pracę rośnie, choć tegoroczne statystyki nie pokazują fali dużych zwolnień grupowych. Dane z rynku wskazują zaś na narastający trend punktowych redukcji. Opisała go "Rzeczpospolitą", nazywając "cichymi zwolnieniami".
W pierwszych czterech miesiącach roku w urzędach pracy zarejestrowało się prawie 163 tys. osób zwolnionych z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy. To o 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Podobne obserwacje ma branża HR. Według danych firmy LHH liczba osób objętych programami wsparcia dla zwalnianych pracowników była w pierwszych pięciu miesiącach roku o 12 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rekordowego 2025 r.
- Wprawdzie teraz jest mniej dużych zwolnień grupowych, ale za to przybyło pojedynczych redukcji, które nie są tak widoczne w statystykach - mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Piotr Kuron, dyrektor w LHH. Eksperci wskazują też, że źródłem redukcji są: presja na koszty, optymalizacja procesów i słabsza koniunktura w części branż. Automatyzacja i AI zaczynają odgrywać rolę, ale, jak oceniają ekonomiści, nie są jeszcze głównym powodem cięć.
"W szczególnie trudnej sytuacji są dziś specjaliści i menedżerowie z długim stażem oraz wyższymi wynagrodzeniami" - wskazuje "Rzeczpospolita".
Te dane wpisują się w badania Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC). Według analityków BIEC, od początku 2024 r. rynek pracy w Polsce pozostaje w stanie "dryfu bez kierunku", bez wyraźnych trendów poprawy lub pogorszenia. Autorzy badania wskazują, że sytuacja na rynku pracy pozostaje stabilna, ale firmy ostrożnie podchodzą do zwiększania zatrudnienia. Spadła liczba ofert pracy zgłaszanych do urzędów pracy oraz liczba osób podejmujących zatrudnienie, mimo wzrostu internetowych ogłoszeń o pracę.
Wskaźnik Rynku Pracy (WRP), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych zmianach wielkości bezrobocia, wzrósł w maju o 0,7 pkt po dwóch miesiącach spadków, które łącznie wyniosły 2,6 pkt. Obserwowane od kilku miesięcy są niewielkie wahania bezrobocia - nieprzekraczające 0,1 pkt proc. Wynikają przede wszystkim efektem zmian koniunkturalnych, a wpływ ubiegłorocznych zmian legislacyjnych stopniowo wygasa.
"Obecnie tylko jedna zmienna oddziałuje w kierunku spadku wartości wskaźnika - liczba ofert pracy rejestrowanych w urzędach pracy. Pozostałe zmienne wpływają na wzrost wartości wskaźnika, a tym samym zapowiadają wzrost stopy bezrobocia" - napisano w komentarzu do badania. W kwietniu do urzędów pracy trafiło o blisko 17 proc. mniej ofert niż miesiąc wcześniej.
Przeczytaj też: Walka o "nową Dolinę Krzemową" w USA. "Polska może przejąć niemieckie zyski". Jest plan.