W piątkowy poranek 12 września kurs amerykańskiej waluty wynosi 3,63 zł. Ruch jest minimalny, bo dolar rośnie o 0,02 proc. Za euro trzeba płacić 4,25 zł (+0,01 proc.), frank szwajcarski kosztuje 4,53 zł i jest 0,03 proc. na minusie. Natomiast funt szterling kosztuje ok. 4,91 zł, czyli 0,16 proc. mniej, niż na zamknięciu w czwartek. Wpływ na bardziej znaczącą obniżkę mogą dane o lipcowej stagnacji brytyjskiej gospodarki. Kurs pary EUR/USD wynosi 1,173 (+0,01 proc.). Tymczasem według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego w czwartek 11 września kurs dolara wynosił średnio 3,6459 zł, a kurs euro to 4,2626 zł. Frank szwajcarski był notowany po 4,5611 zł, a funt szterling po 4,9276 zł.
Wlecenie rosyjskich dronów na terytorium Polski wywołało zamieszanie także na rynku walutowym. W czwartek (11 września) u głównych zagranicznych walut można było zaobserwować korektę kursów i uspokojenie inwestorów. Złoty odrobił straty, chociaż i tak były one minimalne. Efektów środowego zamieszania praktycznie nie widać już na polskiej walucie. Ten trend w piątek (12 września) się utrzymuje, bo zmiany w kursach są nieznaczne. "Rynki od początku wojny na Ukrainie mocno zobojętniały na różnego rodzaju napięcia i incydenty geopolityczne, jakby traktując je jako element politycznej rozgrywki. Brak reakcji nie oznacza zatem, iż globalny kapitał nie będzie przyglądać się rozwojowi sytuacji" - wyjaśniają analitycy XTB. To oznacza, że większy wpływ na waluty będą miały napływające dane.
W piątek (12 września) nastąpi kilka wydarzeń makroekonomicznych, które mogą zachwiać kursami walut. Będą to m.in. wskaźnik miesięcznego PKB i produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii (08:00), inflacja konsumencka w Niemczech (08:00), inflacja konsumencka we Francji (08:45), inflacja konsumencka w Hiszpanii (09:00), wskaźnik Przyszłej Inflacji wg BIEC (09:00), bilans płatniczy w Polsce (14:00) oraz raport Uniwersytetu Michigan (16:00).
Od 9:00 rozpocznie się ostatni dzień posiedzenia Sejmu. Odbędzie się między innymi drugie czytanie rządowego projektu uszczelniającego świadczenia dla cudzoziemców. Zakłada on, że świadczenia rodzinne czy dostęp do publicznej służby zdrowia będzie możliwe tylko dla cudzoziemców aktywnych zawodowo w Polsce. W porządku obrad jest też rządowy projekt ustawy o cenach energii i bonie ciepłowniczym. Z jednej strony zakłada obniżoną cenę energii do końca roku, z drugiej - wprowadza bon ciepłowniczy dla rodzin o niższych dochodach.
Zaplanowano też pierwsze czytanie projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego. Jego autorzy - posłowie PSL-u - chcą między innymi znieść wprowadzoną przez rząd PiS-u w 2018 roku dwukadencyjność w samorządach. Chodzi o wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Na 18:00 zaplanowano trzygodzinny blok głosowań. Posłowie mają wybrać na 6-letnią kadencję prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Zgłoszono dwóch kandydatów. Jednym z nich jest Mariusz Haładyj - obecny prezes Prokuratorii Generalnej, którego na stanowisko rekomenduje koalicja rządząca. Drugi to były wiceszef NIK-u Tadeusz Dziuba.
Przeczytaj też: Koniec migracyjnego raju. Płacono tu pięć razy więcej niż u nas. A teraz? "Polska dogania".
Źródła: Stooq.pl, macroNEXT, XTB, IAR