Kupując nowy telewizor, stajemy przed trudnym wyborem technologii wyświetlania. QLED (Quantum Dot LED) to rozwiązanie, które w ostatnich latach mocno zyskuje na popularności. Jego sekret tkwi w malutkich nanocząsteczkach, zwanych kropkami kwantowymi, które potrafią zmieniać kolor światła padającego na ekran.
W sercu technologii QLED znajduje się specjalna warstwa kropek kwantowych - nanocząsteczek, które reagują na światło niebieskich diod LED. Kiedy trafią na nie promienie z niebieskich diod LED, zaczynają emitować własne światło o precyzyjnie określonym kolorze. Barwa zależy od wielkości kropki - te większe emitują czerwień, a mniejsze zieleń.
W starych telewizorach LED białe światło przechodzi przez kolorowe filtry, przez co sporo się go traci po drodze. QLED radzi sobie z tym znacznie sprytniej. Kropki kwantowe działają jak malutkie transformatory światła - zamieniają niebieską barwę diod w intensywne kolory podstawowe. Dzięki temu obraz jest nie tylko żywszy, ale też bardziej naturalny.
Choć telewizory QLED są droższe od zwykłych LED-ów, warto spojrzeć na sprawę długofalowo. Kropki kwantowe w tego rodzaju telewizorach są bardziej trwałe – nie wypalają się i zachowują swoje właściwości nawet po wielu latach. Zwykły LED z czasem często pogarsza jakość obrazu, podczas gdy QLED utrzymuje wysokie standardy znacznie dłużej.
Nie każdy QLED jest taki sam. Warto sprawdzić, ile stref podświetlenia ma dany model - im więcej, tym lepiej telewizor radzi sobie z kontrastem. Ważny jest też procesor obrazu - lepsze modele mają mocniejsze jednostki, które świetnie radzą sobie z poprawą jakości słabszych materiałów.
Technologia nie stoi w miejscu. Jakiś czas temu na rynku pojawiły się pierwsze telewizory QD-OLED, łączące zalety kropek kwantowych z perfekcyjną czernią OLED-ów. Samsung pracuje też nad mikroLED-ami z kropkami kwantowymi.