Jak podaje PGE w komunikacie, potencjalna transakcja obejmowałaby „nabycie wszystkich akcji EDF w EDF Polska, która jest właścicielem w szczególności czterech elektrociepłowni: Kraków, Gdańsk, Gdynia i Toruń oraz sieci dystrybucji ciepła w Toruniu, Elektrowni Rybnik oraz nabycie wszystkich akcji EDF w ZEC Kogeneracja, która jest właścicielem czterech elektrociepłowni: Wrocław, Zielona Góra, Czechnica i Zawidawie oraz sieci dystrybucji ciepła w Zielonej Górze, Siechnicach i Zawidawiu”.
Złożenie wiążącej oferty nastąpić ma po zakończeniu badania due diligence, pokazującego kondycję wyżej wymienionych aktywów.
EDF to wielka francuska, państwowa firma energetyczna - na całym świecie dostarcza prąd do milionów odbiorców. Najwięcej we Francji, gdzie kontroluje 88 proc. tamtejszego rynku energetycznego. W Polsce (do nas weszła 1998 r. i dziś jest największym zagranicznym inwestorem w sektorze energetycznym) ma 10 proc. udziału w rynku produkcji energii elektrycznej i 15 proc. w rynku ciepła sieciowego.
Francuzi chcą sprzedać udziały, bo nieco ponad rok temu zmienili swoją globalną strategię. Skupiają się głównie na swoim rynku, pozbywając się większości należących do nich zagranicznych spółek.
W ubiegłym roku udało im się znaleźć dwóch chętnych na swoje aktywa w Polsce, ale nasz rząd zablokował transakcję.
Zgodnie z przepisami, jak mówił w grudniu minister energii Krzysztof Tchórzewski, "jeżeli w jakiś sposób ‘utrudniamy’ firmie wyjście z inwestycji, to musimy przedstawić ofertę". Co właśnie się dzieje.