2,25 mld złotych na remont torów między Warszawą a Poznaniem. Podróżni zyskają 5 minut. "Zużycie na poziomie 30-40 proc"

Robert Kędzierski
Spółka PKP PLK planuje w czerwcu rozpocząć remont linii kolejowej łączącej Warszawę z Poznaniem. Planowane wydatki sięgają ponad dwóch miliardów złotych. Niektórzy określają inwestycję jako zbędną, bo tory nie są zniszczone, a podróżni zyskają pięć minut. Przedstawiciele spółki twierdzą, że remont jest niezbędny dla utrzymania jakości połączeń.

Podróż na trasie Warszawa-Poznań należy dziś do jednej z najszybszych w Polsce, bo pociągiem ekspresowym zajmuje ok. 2,5 godziny. Samochodem należy na nią poświęcić nawet 4.

Czytaj też: PKP Cargo postawiło na drony. Efekt jest piorunujący. 

Najdroższe 5 minut w historii kolei? 

PKP PLK ma jednak w planach remont odcinka. Zamierza wydać na ten cel 2,25 mld zł. Harmonogram prac jest już znany. W pierwszej kolejności obejmie odcinek Podstolice-Barłogi (od czerwca b.r. do lipca 2018). Następnie, między lipcem a sierpniem 2018 tory wymieniane będą na odcinku Konin-Kutno. Między sierpniem 2018 r., a czerwcem 2019 remontowane będzie połączenie Konin-Barłogi. 

Remont torów Warszawa-PoznańRemont torów Warszawa-Poznań Fot. Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego

Według niektórych opinii, prace w takim zakresie nie są potrzebne. Po pierwsze, tory nie są zniszczone. Poza tym kosztowny remont zaoszczędzi podróżnym zaledwie pięć minut czasu. Modernizacja nie zwiększy bowiem maksymalnej prędkości pociągu, która zarówno dziś, jak i po wymianie torów ma wynosić maksymalnie 160 km/h. 

Kontrowersje polegają na tym, że kolejarze z PKP Polskich Linii Kolejowych zaplanowali, iż do wymiany pójdą m.in. tory i trakcja, które mają zużycie na poziomie jedynie 30–40 proc. Czyli jeszcze przez wiele lat mogłyby przenosić obecny ruch.

- wyjaśnia Gazeta Prawna.  

Zastrzeżenia zgłasza fundacja ProKolej.

Sposób przygotowania i zakres modernizacji linii E20 na odcinku Sochaczew – Swarzędz cofa nas do czasów, gdy prace modernizacyjne zastępowały bieżące utrzymanie infrastruktury. [...] W opinii Fundacji ProKolej niezbędne jest radykalne ograniczenie zakresu projektu i pozostawienie w nim jedynie tych elementów, które przynoszą efekt – tj.: przebudowy stacji Łowicz, Kutno, Koło, Konin, wymiany nawierzchni torowej na podkładach drewnianych oraz przebudowy tylko wybranych obiektów inżynieryjnych. Weryfikując plany należy również uwzględnić potrzeby sygnalizowane wielokrotnie przez samorządy i przewoźników – takie jak budowa przejazdów bezkolizyjnych oraz radykalna poprawa przepustowości.

- informuje Rynek Kolejowy.

Cytowany przez nią Mirosław Siemieniec z PKP PLK twierdzi, że inwestycja jest niezbędna. 

Na przeważającej części odcinka Sochaczew – Swarzędz pociągi mogą już jeździć z optymalną prędkością. Ale taka sytuacja ponoć nie potrwa wiecznie. – Tej prędkości nie utrzymamy bez przeprowadzania prac modernizacyjnych

- stwierdza. 

Inwestycja może wydawać się uciążliwa, bo tory mają być wyłączone z eksploatacji na okres dwóch lat. Oznaczać to będzie wydłużenie czasu podróży z 2,5 do 3 godzin 10 minut. Przez ten okres dwa wielkopolskie miasta: Września i Koło będą pozbawione jakichkolwiek połączeń kolejowych. 

Widmo unijnych reperkusji

PKP znalazły się w niefortunnej sytuacji. Inwestycję należy przeprowadzić do roku 2020 albo konieczny będzie zwrot dotacji unijnych. Na tym odcinku ich wartość wynosi 85 proc. kosztów.

Dla podróżnych korzystniej byłoby, gdyby remont odcinka przyniósł możliwość zwiększenia prędkości składów. Wyraźniej skróciłoby to czas podróży ze stolicy Wielkopolski do stolicy kraju. Składy Pendolino w Polsce mogą podróżować z prędkością wynoszącą blisko 300km/h. 

Dart PKP Intercity vs. Polski Bus: co wybrać na podróż do Białegostoku