Sołowow zbuduje reaktor atomowy? Ekspert: bardzo wstępne porozumienie z nikłymi szansami na realizację

21 października amerykański koncern GE Hitachi Nuclear Energy i zarządzana przez polskiego miliardera firma Synthos podpisały porozumienie o współpracy nad potencjalnym wdrożeniem w Polsce reaktora jądrowego typu SMR. Według Bartłomieja Derskiego, eksperta branży energetycznej z serwisu "Wysokie Napięcie", jest to bardzo wstępna faza pomysłu, który ma niewielkie szanse na realizację.
Zobacz wideo

Zgodnie z porozumieniem podpisanym przez firmy Synthos i GE Hitachi Nuclear Energy polski reaktor jądrowy typu SMR (small modular reactor - mały reaktor modularny, przyp. red.) mógłby powstać w ciągu kolejnej dekady. Zaprojektowany przez amerykańską firmę GEH BWRX-300 miałby moc 300 megawatów - to więcej niż testowane pierwotnie SMR-y (mowa o 50-100 megawatach mocy), ale mniej niż typowy reaktor jądrowy stosowany w energetyce. O komentarz na temat takiego pomysłu poprosiliśmy eksperta rynku energetycznego, Bartłomieja Derskiego z serwisu "Wysokie Napięcie".

Traktowałbym tego typu porozumienie jako bardzo wstępną fazę pomysłu, który na dodatek ma nikłe szanse na realizację. Taka inwestycja byłaby opłacalna, ale przede wszystkim dla firmy GE Hitachi. Firma Synthos niekoniecznie ma tego typu potrzeby i budżet, nie jest też znana z ryzykownych posunięć, a taki projekt zdecydowanie do ryzykownych by należał

- komentuje Bartłomiej Derski.

Zdaniem eksperta modularny reaktor jądrowy byłby na dłuższą metę nawet mniej opłacalny niż duży. Wiązałby się z olbrzymim kosztem "na start", a powszechnym staje się przechodzenie na energię odnawialną - także przez największych graczy na rynku energetycznym. Przykładem może być koncern BHP, największa firma wydobywcza na świecie, która w ostatnim czasie zdecydowała, że odchodzi od energii z węgla na rzecz prądu z OZE w celu zasilenia swoich kopalni miedzi w Chile (w tym w Escondida, największej na świecie tego typu kopalni). BHP już oszacowała, że oszczędności wynikające z mniejszych kosztów "napędzenia" kopalni wyniosą 20 proc., czyli ok. 780 mln dolarów.

To jest kierunek, który pokazują nawet największe firmy na rynku, które dla większych zysków muszą więcej ryzykować. Gaz, a nawet węgiel są tańsze niż energia z SMR-ów, nie wspominając o energii odnawialnej, która w przeliczeniu wychodzi najtaniej. Co więcej, wątpię, aby Synthos był w stanie przeprowadzić z sukcesem tego typu inwestycję - zapowiadane przed laty przez PGE plany budowy polskiej elektrowni jądrowej zakładały udział czterech dużych spółek państwowych, które i tak dodatkowo szukały wsparcia partnerów biznesowych

- podkreśla ekspert serwisu "Wysokie Napięcie".

Bartłomiej Derski w rozmowie z Next.gazeta.pl zaznacza ponadto, że za ryzykiem takiej inwestycji stoi nie tylko rosnący światowy trend w kierunku odnawialnych źródeł energii jak fotowoltaika, farmy wiatrowe, czy wodór, ale również bankructwa wielu firm, inwestujących w technologię jądrową.

Duża część firm z tej branży próbowała swoich sił, inwestując olbrzymie środki w technologię, która się nie sprzedaje, a tym samym nie zwraca. Możemy to zauważyć wśród największych graczy na rynku, którzy mieli problem ze sprzedażą dużych reaktorów. Sama technologia SMR, która miałaby być odpowiedzią na niepowodzenia komercyjne dużych reaktorów jest nadal w fazie testów i w mojej opinii jest jeszcze mniej opłacalna niż duże reaktory

- podsumowuje Bartłomiej Derski.

Zdaniem eksperta dzisiejsze porozumienie podpisane przez firmy Synthos i GE Hitachi Nuclear Energy ma niezobowiązujący charakter, na które można spojrzeć głównie w kategoriach wstępnego rozpoznania rynku.