Jest zgoda unijnych ambasadorów na przepisy regulujące transport międzynarodowy, uzgodnione w ubiegłym tygodniu przez negocjatorów z Parlamentu Europejskiego i krajów członkowskich. 9 krajów było przeciw, w tym Polska, dwa wstrzymały się od głosu. Nie wystarczyło to jednak do zablokowania regulacji.
Nowe przepisy mają zaostrzać zasady dotyczące płacy i pracy zawodowych kierowców. Polska, która ma największą flotę transportową w całej Unii, obawia się, że regulacje będą się wiązały ze wzrostem biurokracji i kosztów, a to doprowadzi do utraty konkurencyjności polskich przewoźników na rynku UE. Warszawa uważa, że kraje Europy Zachodniej, które naciskały na te przepisy, chcą się pozbyć tańszej konkurencji z Europy Środkowo-Wschodniej. Co więcej, zastrzeżenia do uzgodnionych regulacji ma także nowa Komisja Europejska, która skrytykowała kompromis z ubiegłego tygodnia. Dziś KE powtórzyła, że za kilka tygodni przedstawi swoją analizę i nie wyklucza, że zaproponuje zmiany.
KE uważa, że aktualne porozumienie zawiera nowe elementy, których nie było w propozycji przedstawionej przez poprzednią Komisję i że są one sprzeczne z unijną polityką klimatyczną. Chodzi przede wszystkim o obowiązkowy powrót ciężarówek do państw, w których zarejestrowane są firmy transportowe raz na 8 tygodni. Komisja uważa, że doprowadzi to do wzrostu emisji CO2 i zanieczyszczeń oraz spowoduje większy ruch na drogach.
Zgoda ambasadorów nie kończy jeszcze prac nad przepisami. Teraz zajmie się nimi Parlament Europejski. Polscy deputowani już zapowiedzieli że zgłoszą poprawki łagodzące niektóre zapisy.