W sierpniu Adam Niedzielski na platformie X ujawnił recepty, które wystawiał na siebie jeden z lekarzy - jednocześnie ujawniając, jakie leki bierze ta osoba (z grupy psychotropowych i przeciwbólowych). Był szef resortu zdrowia, chciał udowodnić, że nowy system dotyczący wypisywania e-recept działa i udostępnił dane, aby "bronić dobrego imienia resortu". Uznano, że swoim wpisem ujawnił dane o stanie zdrowia lekarza, wcześniej krytycznie wyrażającego się o dostępności leków przeciwbólowych.
"Minister zdrowia, będąc administratorem danych przetwarzanych w elektronicznym systemie, pozyskał z niego dane, które opublikował w jednym z serwisów społecznościowych. Wpis zawierał informację na temat lekarza, który wystawił sobie receptę na lek z grupy psychotropowych. Tym samym minister zdrowia bezprawnie ujawnił dane o stanie zdrowia tej osoby" - napisano w komunikacie prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Na ministra zdrowia nałożono 100 tysięcy złotych grzywny. To największa możliwa kara, ale według UODO niewystarczająca. - To maksymalny wymiar kary dla podmiotu z sektora publicznego. W decyzji UODO podkreślił, że gdyby nie ustawowy limit kary, byłaby ona znacznie wyższa - powiedział Jakub Groszkowski zastępca prezesa UODO.
Jednak to nie Niedzielski będzie musiał zapłacić karę, a podatnicy, bo nałożono ja na urząd ministra zdrowia, a nie na osobę, która sprawowała wówczas tę funkcję. Z taką decyzją głęboko nie zgadza się Tomasz Borys, ekspert ds. danych osobowych Upublicznienie informacji nastąpiło poza kompetencjami, z prywatnego konta pana Niedzielskiego (piastuna organu), a nie przez ministra właściwego do spraw zdrowia - napisał na platformie X.
UODO zwrócił uwagę, że osoba, której dotyczyło naruszenie, może dochodzić swoich praw zarówno przed sądem cywilnym, jak i złożyć skargę do Prezesa UODO na niezgodne z prawem przetwarzanie jej danych osobowych przez Adama Niedzielskiego, działającego "prywatnie" jako osoba fizyczna. Zauważano też, że przekazanie danych pozyskanych z rejestru nastąpiło przy pomocy komunikatora WhatsApp, co stworzyło możliwość utraty kontroli nad tymi danymi, w tym ich bezpieczeństwem.
Urząd nie znalazł podstaw do uwzględnienia żadnych okoliczności łagodzących mogących mieć wpływ na obniżenie ostatecznego wymiaru kary orzeczonej wobec byłego ministra zdrowia. Zastosowanie innych środków naprawczych niż kara nie gwarantowałoby tego, że administrator w przyszłości nie dopuści się kolejnych zaniedbań.