Średnioroczne wskaźniki wzrostu wynagrodzeń są corocznie przedmiotem negocjacji w ramach Rady Dialogu Społecznego. Rada Ministrów przedłoży je także do opinii ogólnokrajowym organizacjom związków zawodowych zrzeszających pracowników państwowej sfery budżetowej.
Rząd proponuje, by średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w 2025 r. wynosił 104,1 proc. w ujęciu nominalnym. Oznacza to, że wynagrodzenia oraz kwoty bazowe w 2025 roku zostaną zwaloryzowane o 4,1 proc., czyli o prognozowaną średnioroczną dynamikę cen towarów i usług konsumpcyjnych na przyszły rok. O rządowej propozycji dla budżetówki i służb mundurowych informowaliśmy w środę. "W gruncie rzeczy będzie to więc nie tyle podwyżka, a jedynie wyrównanie pensji o poziom wzrostu cen w gospodarce. To nie spodobało się związkowcom, szczególnie że w tym roku pensje budżetówki i mundurowych wzrosły o 20 proc. Poprzeczka została więc zawieszona wysoko" - pisał na łamach Next.gazeta.pl Kacper Kolibabski.
Związkowcy proponowali podwyżki w wysokości 15 proc. - Jestem zszokowany. W tym roku dano nam 20 proc. podwyżki, bo chciano wygrać wybory, a teraz się o nas po prostu zapomina - mówił Dominik Lach, przewodniczący Organizacji Zakładowej NSZZ "Solidarność". Przedstawiciel związków zawodowych podkreślał, że budżetówka nie oczekuje corocznych podwyżek o 20 proc., ale już właściwą propozycją z rządu byłby wzrost o minimum 10 proc. Szczególnie że, jak podkreślają związkowcy, podwyżki przez lata były mrożone.
Przewidywane wielkości makroekonomiczne w 2025 r. zdaniem rządu ukształtują się następująco: