Firma odpowiada na wsparcie klientów po pożarze. "Nie spodziewaliśmy się"

Po pożarze zakładu, w którym produkowano "Paluszki Beskidzkie", internauci ruszyli z akcją wspierania firmy Aksam. Spółka podziękowała klientom za wsparcie. - Nie spodziewaliśmy się takiej reakcji - powiedział wiceprezes firmy.
Pożar zniszczył sporą część fabryki Aksam, producenta m.in. 'Paluszków Beskidzkich'
Fot. Państwowa Straż Pożarna

- W tym nieszczęściu, które nas spotkało, obrazy takiej solidarności są dla nas bardzo miłe - powiedział wiceprezes Aksam Artur Klęczar w rozmowie z "Faktem". Po pożarze części fabryki tej firmy, która produkuje m.in. "Paluszki Beskidzkie", internauci ruszyli z akcją wspierania spółki. W mediach społecznościowych zachęcano, by masowo kupować paluszki.

Zobacz wideo Gdzie w 2024 roku Polacy pojadą na wakacje? To miejsce uwielbiane jest przez turystów

Pożar w fabryce producenta "Paluszków Beskidzkich". Firma Aksam dziękuje klientom

Po pożarze, który wybuchł w nocy z 12 na 13 lipca w zakładzie w miejscowości Malec (woj. małopolskie), firma Aksam zapowiedziała jak najszybsze wznowienie produkcji. Spółka podkreśliła, że zamiast zwolnień wprowadzi pracę w systemie dwutygodniowym z pełnym wynagrodzeniem. Wiceprezes Aksam zapewniał, że pensję otrzymają również osoby, które nie będą pracować.

- Być może tak właśnie jest, że dobro wraca. Nie spodziewaliśmy się jednak takiej reakcji. To, co zrobiliśmy, wydaje nam się ludzkie, normalne i oczywiste. Ani przez chwilę nie myśleliśmy, żeby postąpić inaczej. To wywołało szok i zrobiło się o nas głośno, a tak naprawdę każdy - w sytuacji takiej, jak ta - powinien się tak zachować - podkreślił Artur Klęczar.

Stała się dla nas tragedia, ale to nie jest problem naszych pracowników, że firma spłonęła. To jest nasz problem. My, jako pracodawca, musimy być odpowiedzialni za naszych ludzi i musimy się jak najszybciej odbudować

- dodał.

Firma zamieściła również podziękowania w mediach społecznościowych. "Chcielibyśmy się tutaj rozpisać, ale tak naprawdę brakuje nam słów na opisanie tego wszystkiego. Po prostu dziękujemy za Wasze wsparcie, ciepłe słowa i okazaną pomoc" - czytamy na Facebooku.

Firma Aksam po pożarze uruchomiła dwie hale produkcyjne

W wyniku pożaru w firmie Aksam jedna z hal została całkowicie zniszczona, a w drugiej zawalił się dach. Strażacy zdołali natomiast uratować trzecią, największą halę. Spółka stara się jak najszybciej stanąć na nogi. - Uruchomiliśmy już dwie hale produkcyjne, znacznie mniejsze niż ten obszar, który pochłonął pożar. Skala produkcji jest obecnie niewielka, ale szukamy hali, na której będziemy mogli tymczasowo wstawić maszyny, które ocalały z pożaru lub które kupimy, a w sierpniu planujemy uruchomić dużą halę produkcyjną - przekazał wiceprezes Aksam Artur Klęczar.

Więcej o: