Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden udzielił Ukrainie zgody na użycie amerykańskich rakiet dalekiego zasięgu ATACMS do ataków w głąb Rosji. Ukraina ma przeprowadzić pierwsze ataki w najbliższych dniach.
ATACMS to rakiety o zasięgu 300 kilometrów. Nie jest to najnowocześniejszy sprzęt, jego korzenie sięgają końca lat 80. To precyzyjne pociski balistyczne, które z założenia są używane do punktowych uderzeń na najważniejsze cele. Projektowano je z myślą o atakowaniu np. radzieckich kolumn zmechanizowanych, stanowisk dowodzenia, obrony przeciwlotniczej czy punktów związanych z logistyką - wyliczał nasz ekspert od wojskowości, Maciej Kucharczyk. ATACMS nie nadają się natomiast do uderzeń w bunkry, mosty lub inne mocne betonowe konstrukcje.
ATACMS to rakieta stworzona do szybkiego użycia i lotu, specjalnie do uderzania w cele wrażliwe czasowo, czyli takie, które mogą szybko zmienić swoje położenie, aby uniknąć ataku lotniczego. Rakieta w pierwszej fazie lotu może osiągać prędkość Mach3, czyli ponad 3000 km/h. Pocisk wznosi się na wysokość około 50 kilometrów, a następnie opada ku celowi. Ten początkowo był atakowany z użyciem głowic kasetowych, zawierających do 950 małych bomb. Obecnie w głowicy jest 250 kilogramów materiałów wybuchowych. Część niezmodernizowanych ATACMS wciąż korzysta z głowic kasetowych (ich zasięg przed modernizacją wynosił nie 300, a 165 kilometrów).
"Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że ich pierwszymi celami byłyby składy amunicji i bazy śmigłowców położone na terenach okupowanych, ponad 90 kilometrów od linii frontu. Czyli poza zasięgiem mniejszych rakiet systemu HIMARS, GMLRS. Do tego stanowiska dowodzenia i miejsca związane z logistyką. Zwłaszcza miejsca przeładunku z pociągów na ciężarówki. Przy maksymalnym zasięgu 300 kilometrów ATACMS pozwoliłyby atakować całe tereny okupowane. Choć gdyby Amerykanie przekazali najstarsze rakiety w wersji M39, to ich zasięg wynosi już tylko 165 kilometrów, co by uniemożliwiło uderzenia na południową część Krymu czy niewielkie obszary na wschodzie tuż przy granicy z Rosją" - pisał Kucharczyk. Jak dodał, możliwość użycia ATACMS nie oznacza śmiertelnego ciosu wymierzonego w zdolności obronne rosyjskiej armii, spowoduje raczej komplikacje w zakresie logistyki. Jednak ich użycie w połączeniu z europejskimi rakietami manewrującymi da Ukrainie zdolność do atakowania zaplecza walczących rosyjskich oddziałów, co zdaniem Kucharczyka jest niezwykle istotne.
Informację o zgodzie prezydenta Joe Bidena na użycie przez Ukrainę systemów rakietowych dalekiego zasięgu ATACMS podał jako pierwszy dziennik "The New York Times", a następnie inne amerykańskie media. Prezydent USA podjął decyzję w tej sprawie po największym od miesięcy rosyjskim ataku z powietrza na ukraińską infrastrukturę oraz w odpowiedzi na wysłanie przez Koreę Północną żołnierzy do wsparcia rosyjskiej ofensywy w rejonie Kurska. Oficjalnie Biały Dom w tej sprawie milczy. Wysoki rangą przedstawiciel administracji Joe Bidena nie chciał odpowiedzieć na pytanie Polskiego Radia, czy zgoda na użycie przez Ukrainę amerykańskich systemów ATACMS dotyczy tylko regionu Kurska.
Decyzja Joe Bidena stanowi znaczący zwrot w polityce Stanów Zjednoczonych. Została ogłoszona dwa miesiące przed objęciem urzędu przez prezydenta elekta Donalda Trumpa, który zapowiedział ograniczenie dalszego wsparcia Ukrainy.