Gigantyczne oszustwo. Mieli sprzedać elektrowni wodę z kranu za 21 milionów zł. Grozi im nawet 25 lat

Co jakiś czas zdarzają się oszustwa, które wydają się fikcją, a okazują się prawdą. Tym razem ich ofiarą padła elektrownia Bełchatów i Skarb Państwa. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że transakcja na grube miliony dotyczyła wody z kranu z odrobiną chemii.
elektrownia Bełchatów
Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Wyborcza.pl

Aresztowanie dwójki podejrzanych

26 czerwca rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania poinformował o aresztowaniu dwóch osób podejrzanych o poważne oszustwa. - Na wniosek prokuratury sąd tymczasowo aresztował na trzy miesiące 45-letnią prezes zarządu spółki z siedzibą w województwie zachodniopomorskim i jej 55-letniego męża. Podejrzani ukrywali się przed organami ścigania. Byli poszukiwani europejskim nakazem aresztowania. Zatrzymano ich w Hiszpanii, skąd trafili do Polski - powiedział Kopania.

Oszustwa na wiele milionów

Śledztwo prowadzone jest przez Wydział do spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Regionalnej w Łodzi oraz ABW Delegaturę w Łodzi. Zarzuty obejmują m.in. kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a także oszustwa na szkodę Elektrowni Bełchatów w wysokości ponad 21 mln zł, wielomilionowe uszczuplenia podatkowe czy fałszowanie faktur. Cały proceder trwał przez wiele lat. Grozi im za to kara pozbawienia wolności nawet do 25 lat. Aktualnie śledztwo obejmuje już 8 osób i planowane są dalsze zarzuty w sprawie. Wobec części z zatrzymanych sformułowano już akty oskarżenia.

Zobacz wideo Argentyński prezydent spekulantem?

Woda z odrobiną chemii

Z ustaleń śledczych wynika, że grupa oszustów zdecydowała się podjąć współpracę z Elektrownią Bełchatów, której sprzedawała preparat mający rzekomo minimalizować wytrącanie się osadów twardych w procesie produkcji energii (w instalacji odsiarczania spalin). W rzeczywistości jednak pomiary skuteczności tego środka były fałszowane przez pracowników podejrzanej spółki, choć posługiwano się przy tym zewnętrzną firmą badawczą. Tymczasem "rewelacyjny preparat" był po prostu wodą kranową z domieszką chloru oraz kwasu fosforowego. Wszystko szło dobrze, ponieważ z podejrzaną grupą współpracowali także niektórzy pracownicy elektrowni. Jedna z zatrudnionych osób usłyszała zarzuty przyjęcia 20 tys. zł łapówki oraz korzyści w postaci sfinansowania wyjazdu zagranicznego.

Stracił również Skarb Państwa

Jak twierdzi prokuratura, podejrzani skorzystali z sieci przedsiębiorstw zarejestrowanych na podstawione osoby. Dzięki temu mogli generować nieistniejące operacje gospodarcze i wystawiać fikcyjne faktury. To umożliwiło znaczne zawyżenie kosztów funkcjonowania spółki, a co za tym idzie zaniżenie kwoty podatków. Skarb Państwa stracił przez to około 8 milionów złotych. W trakcie dochodzenia zabezpieczono mienie będące własnością podejrzanych. Oprócz pieniędzy były to również nieruchomości, w tym zabytkowy pałacyk stanowiący siedzibę firmy, wyceniany na 4 mln zł. Śledczy zapowiadają dalsze rozpracowywanie afery.

Czytaj też:Viktor Orban ma problem. 500 miliardów zniknęło z banku. Gigantyczna afera

Źródła: Business Insider, gov.pl

Więcej o: