Korea Północna wysyła tysiące pracowników do Rosji. Rynek pracy cierpi przez wojnę w Ukrainie

Kilkadziesiąt tysięcy Koreańczyków z Północy trafiło już do Rosji, by załatać dziurę na tamtejszym rynku pracy. Media opisały ich sytuację.
Parada upamiętniająca rocznicę zawieszenia broni w wojnie koreańskiej w Pjongjangu.
Fot. REUTERS/KCNA

Rosyjski rynek pracy w potężnym kryzysie

Rosja mierzy się z gigantycznymi brakami kadrowymi na rynku pracy. Pod koniec 2024 r. niedobór kadr na rynku rosyjskim sięgnął 2,6 mln osób. Był on o 17 proc. większy niż rok wcześniej i jednocześnie najwyższy w historii. Wyrwa na rynku pracy powstała w konsekwencji wojny w Ukrainie. Według nieoficjalnych szacunków ok. miliona Rosjan miało zostać wysłanych od 2022 r. na front, a drugie tyle opuściło kraj, by uniknąć wojskowej mobilizacji. Prezes Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP) Aleksandr Szochin powiedział wprost - Rosja potrzebuje migrantów z "państw przyjaznych", by zasypać tę lukę. BBC opisuje, że proces ten już się rozpoczął. Rosję zalewają bowiem pracownicy z Korei Północnej.

Koreańczycy pracują w Rosji jak niewolnicy

W zeszłym roku ponad 10 tys. robotników z Korei Północnej zostało wysłanych do Rosji. W tym ma zostać wysłanych kolejne 50 tys. - dowiedziało się BBC. Kilku z nich udało się uciec i w rozmowie z brytyjską telewizją opowiedzieli o fatalnych warunkach, jakie mają w Rosji. Koreańczycy zaczynają pracę (głównie na budowie) o godz. 6 rano i kończą o godz. 2 w nocy. Pracują przez ponad 18 godzin dziennie. I tak przez siedem dni w tygodniu. W roku mają tylko dwa dni wolne. Ich wynagrodzenie w dużym stopniu trafia bezpośrednio do państwa północnokoreańskiego w formie "opłat lojalnościowych". Pracownikom płaci się od 100 do 200 dolarów (400-700 zł) miesięcznie, których nie dostają do ręki, a mają otrzymać po powrocie do kraju. W ten sposób chce się ich powstrzymać od ucieczki. Ostatnio zwiększono też nadzór nad pracownikami, by jeszcze mocniej zmniejszyć szansę ucieczki.

Zobacz wideo Bać się czy nie bać użycia broni nuklearnej przez Putina?

Jak wygląda życie pracowników z Korei w Rosji?

Pracownikom drętwieją ręce i nie są w stanie ich rano otworzyć. Niektórzy nie mogą nawet ustać i zasypiają na budowie. Gdy przyłapie ich na tym kierownik - są bici. Pracują w nocy w ciemności bez odpowiedniego światła, a do tego z niewielkim wyposażeniem ochronnym. Gdy dochodzi do wypadku na budowie, nie są wysyłani do szpitali. Praktycznie nie opuszczają terenu budowy. Mieszkają w kontenerach na terenie miejsca pracy lub na podłogach niedokończonych bloków mieszkalnych, z plandekami naciągniętymi na framugi drzwi, aby chronić je przed zimnem. - Czułem się jak w obozie pracy, w więzieniu - przyznał jeden z pracowników w rozmowie z BBC. 

Rosja dba o przyjaźń z Koreą Północną

Robotnicy uważani są za jeden z elementów przyjaźni politycznej Kim Dzong Una oraz Władimira Putina. Dlatego prawdopodobnie ten proceder szybko nie zostanie powstrzymany. Przypomnijmy, że Korea Północna zadeklarowała "bezwarunkowe" wsparcie Rosji w wojnie z Ukrainą. Na ukraiński front Korea Północna już wysłała około 11 000 żołnierzy. Według najnowszych danych brytyjskiego wywiadu około 40 procent z nich odniosło poważne rany lub zginęło na polu walki. Korea Północna podczas lipcowego spotkania szefów dyplomacji obu państw potwierdziła swoje zaangażowanie i chęć rozwoju współpracy z Rosją. Jednym z jej efektów jest regularne dostarczanie ludzi Rosjanom. 

Przeczytaj też: "Czechy cierpią przez niemiecki kryzys. Takiej sytuacji na rynku pracy nie było od 8 lat".

Źródła: BBC, The Moscow Times, IAR

Więcej o: