Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na przyszłego premiera Przemysław Czarnek udzielił wywiadu Wirtualnej Polsce. Zapowiedział w nim m.in., że "dopiero się rozkręca" i przedstawił kilka swoich pomysłów. Najszerzej w internecie dyskutowana jest koncepcja, by np. samorządy odkupowały pustostany np. za pół ceny, przez co mogłyby zachęcać do zamieszkania Polaków, którzy chcieliby wrócić zza granicy (np. program senatora Grzegorza Biereckiego - repatriacji Polaków ze Wschodu). Rozwiązanie wraz z innymi programami mogłoby też poprawić pogarszającą się sytuację demograficzną kraju.
- Wiele osób - i ja do nich też należę - boryka się z tym, że ma jakiś dom rodzinny, którego nikt nie chce kupić - tłumaczył Przemysław Czarnek. - Z powodu sytuacji demograficznej są pustostany. Nie tylko na wschodzie Polski, ale i w centrum, i na zachodzie. One powinny być przejęte mocą ustawy przez samorządy za jakąś odpłatnością (...). Jest mnóstwo Polaków, którzy chcieliby wrócić do Polski, tylko nie ma dla nich poważnej oferty - dodawał.
Jego propozycja poniosła się szeroko w mediach społecznościowych. Ministerka funduszy i polityki społecznej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nazwała ją prześmiewczo programem "Rudera+". Nawiązała do sprawy, którą opisywano jako "Willa+", gdy Przemysław Czarnek był ministrem edukacji i jego resort przeprowadził konkurs, w którym - w ocenie części mediów - organizacje powiązane "z politykami PiS, urzędnikami państwowymi, Kościołem katolickim, harcerstwem" miały kupować nieruchomości (wille, dworki) na cele edukacyjne. Pojawiły się też głosy, że taki program otworzy drogę do "inwestycyjnego skupu mieszkań".
Wokół propozycji byłego ministra zrobiło się tak duże zamieszanie, że głos zabrał Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik PiS. "Przemysław Czarnek proponuje wdrożenie programu repatriacyjnego jako jedno z rozwiązań, które może służyć walce z kryzysem demograficznym" - dementował, cytując pełną wypowiedź Przemysława Czarnka.
To prawda polityk PiS-u zgłosił też kilka innych prodemograficznych pomysłów. Zaproponował m.in., by kwota świadczenia 800 plus wzrastała z każdym kolejnym dzieckiem. - Wtedy może to być zachętą dla rodzin do posiadania większej liczby dzieci. Chcę jednocześnie podkreślić, że to moje osobiste zdanie i nie jest to element programu. Nie ma w tej sprawie jeszcze decyzji naszego zespołu programowego - tłumaczył Przemysław Czarnek.
Dodał, że równolegle musi nastąpić zmiana edukacyjna. - Nie może być ze strony państwa promowania antyrodziny, szybkich rozwodów, niezawierania związków małżeńskich czy podkreślania uciążliwości tego tzw. posiadania dzieci. Musi być ponownie moda na małżeństwa, na rodziny i na dzietność. Jak tej mody nie wytworzymy, to możemy zrobić cuda wianki, a dzietności i tak nie poprawimy - mówił.
Pod koniec zeszłego roku Główny Urząd Statystyczny opracował symulację liczby ludności do 2060 r. Zgodnie z najnowszym scenariuszem przewidywana liczba ludności Polski w 2060 r. wyniesie 28,4 mln i jest niższa o 2,5 mln w porównaniu do oficjalnego scenariusza prognozy ludności z 2023 r. To założenie dla czynnika współczynnika dzietności z 2024 r., gdy był on najniższy w historii. Wyniósł 1,1. Oznacza to, że na jedną kobietę w wieku rozrodczym przypada średnio ok. 1,1 dziecka, znacznie poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,1).
Przeczytaj też: "Mniej niż minimum". Rząd chce zlikwidować darmowe staże, ale proponuje głodowe stawki.