Dolar traci, złoty zyskuje. "Może dostać wiatru w żagle". Pomógł prezes Glapiński

Złoty korzysta na zapowiedziach dot. deeskalacji wojny na Bliskim Wschodzie oraz deklaracji Adama Glapińskiego. Wyraźnie umacnia się wobec słabnącego dolara.
Kursy walut 09.05
FOT. FRANCISZEK MAZUR / Agencja Wyborcza.pl // Flourish

Zmierzająca do końca wojna na Bliskim Wschodzie oraz wystąpienie prezesa Nardowego Banku Polskiego (NBP) Adama Glapińskiego - to dwa wydarzenia, które odciskają się w ostatnich dniach na kursie złotego. Polska waluta w piątek rano (8 maja) delikatnie zyskuje. Wobec dolara umacnia się o 0,11 proc., a za amerykańską walutę trzeba zapłacić 3,60 zł. Wobec pozostałych głównych zagranicznych walut ten ruch jest mniejszy.  

Złoty korzysta na deeskalacji. Kurs w górę

Złoty rośnie wobec euro o 0,04 proc. Wspólna europejska waluta kosztuje 4,23 zł. Nieco szybciej, bo w tempie 0,06 proc. spadają akcje franka szwajcarskiego, za którego trzeba zapłacić 4,62 zł. Ruch na funcie szterlingu względem ostatniej doby jest minimalny. Za brytyjską walutę trzeba zapłacić 4,89 zł. 

"Rynki finansowe zaczynają już przyjmować scenariusz deeskalacji jako domyślny, skupiając się na innych tematach" - zauważa Marek Rogalski, główny analityk rynkowy DM BOŚ. Według niego dolar słabnie, a rynku weszły w tryb risk-on. Inwestorzy chętniej zaczęli kupować aktywa o większej zmienności, bo już nie obawiają się aż tak konsekwencji wojny na Bliskim Wschodzie. "Perspektywa deeskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie wspiera inne waluty kosztem dolara" - dodaje Marek Rogalski.

Kurs pary EUR/USD wynosi 1,17343. Względem ostatniej doby to wzrost o 0,06 proc., ale już wobec trzech dni zwyżka o 0,35 proc.

Zobacz wideo Petrodolary wracają z krajów arabskich do USA

Co ze stopami procentowymi? Złoty może dostać "wiatru w żagle"

Ciekawa sytuacja ma miejsce w Polsce. Z jednej strony majowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej po raz kolejny była zgodna z oczekiwaniami (stopa referencyjna pozostała przy poziomie 3,75 proc.), ale z drugiej z wypowiedzi Adama Glapińskiego wynika, że podwyżki nie są zupełnie wykluczone. Dawid Górny, dealer walutowy InternetowyKantor.pl zauważał, że tak jak po decyzji RPP "koszt pieniądza nie uległ zmianie", tak przewidywał, że jeśli szef NBP da przekaz o możliwych podwyżkach, "złoty może dostać wiatru w żagle".

Pytany, jakie warunki musiałyby zaistnieć, żeby Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na podwyżki stóp procentowych, Adam Glapiński odpowiedział, że "w tej chwili jesteśmy blisko górnego pułapu odchyleń (od celu inflacyjnego NBP w wysokości 2,5 proc.; dopuszczone pasmo odchyleń wynosi +/- 1 pkt proc.). Oczywiście przekroczenie górnego pułapu z prognozą, że to się będzie utrzymywać, to już jest bezpośredni powód, żeby w tym kierunku iść". Otworzył, więc furtkę do ewentualnego ruchu w górę.

Ekonomiści nie wierzą jednak, że RPP może zdecydować się na taki krok. "Sądzimy, że nawet jeśli inflacja w nadchodzących miesiącach przekroczy 3,5 proc. r/r (to górna granica odchyleń od celu inflacyjnego NBP, to Rada i tak będzie przedłużać okres wait-and-see, bez podwyżek stóp procentowych, jeśli tylko pojawiać się będą szanse na deeskalację sytuacji na Bliskim Wschodzie" - ocenili ekonomiści banku Erste.

Podobnego zdania są analitycy PZU. "Naszym zdaniem nie ma obecnie przestrzeni do wznowienia obniżek w 2026 r. Scenariusz powrotu do cięć stóp jest możliwy najwcześniej na przełomie I i II kwartału 2027 r., pod warunkiem wygaszania konfliktu na Bliskim Wschodzie w horyzoncie II-III kwartału br." - przewidują. 

Przeczytaj też: Donald Trump zawiesza cła na UE. Stawia warunek. "Czekałem cierpliwie".

Więcej o: