To rewolucja na rynku pracy. Od teraz inspektorzy PIP będą mogli przekształcić umowę zlecenie czy kontrakt b2b w etat. Proces jest skomplikowany, ale zmiana olbrzymia. Jak zmieni rynek pracy? O tym piszemy w naszym cyklu "PIP.Zmiana". Jeśli chcesz opowiedzieć o tej zmianie z Twojej perspektywy, napisz do nas.
W środę 8 lipca weszły w życie przepisy, które dają nowe narzędzia Państwowej Inspekcji Pracy do walki z nieprawidłowo zawartymi umowami. Inspektorzy będą mogli interweniować, jeśli pracownik powinien być zatrudniony na umowę o pracę, a zamiast tego ma umowę zlecenie, B2B lub inną.
Przepisy Kodeksu pracy od ponad 20 lat jasno wskazują, że nie wolno zastępować umów o pracę umowami cywilnoprawnymi, jeżeli pomiędzy pracodawcą a pracownikiem zachodzi stosunek pracy, czyli zatrudniony wykonuje osobiście określoną pracę, pracuje pod kierownictwem lub nadzorem pracodawcy, przełożonego lub przełożonej i ma wyznaczone miejsce i czas pracy.
- Każda osoba, która jest bez swojej woli zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej lub B2B, a uważa, że wykonuje pracę na takich zasadach jak pracownik, powinna w związku z tym mieć prawo do przywilejów wynikających z umowy o pracę. Może teraz zwrócić się do Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o interwencję. Każdą skargę skrupulatnie sprawdzimy i rozstrzygniemy wątpliwości - mówi Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń.
Inspektorzy pracy nie mają prawa ujawniać, że kontrola została wszczęta w wyniku złożonej skargi, chyba że osoba skarżąca wyrazi na to zgodę w formie pisemnej.
Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w ostatnim dniu września 2025 roku pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych wykonywało w Polsce 1,5 mln osób. To o 5,4 proc. więcej niż we wrześniu 2024 roku. W porównaniu z czerwcem 2025 roku ich liczba zwiększyła się o 3,5 proc.
Wśród branż, które znalazły się w czołówce w zakresie liczby umów cywilnoprawnych (umowa zlecenie i umowa o dzieło) znalazło się budownictwo. Ponad 130 tys. osób pracowało na tzw. śmieciówkach, z tego ponad 90 proc. to mężczyźni.
Wystarczy przejrzeć ogłoszenia, by zobrazować skalę tego zjawiska.
"Firma budowlana poszukuje pracowników do prac na obiektach inżynierii drogowo-mostowej. Zakres obowiązków pracownika: roboty rozbiórkowe, kucie, szpachlowanie, wywóz urobku budowlanego". Na start - umowa zlecenie.
Podobnych ofert jest wiele w całej Polsce. - Dlaczego umowa zlecenie, jeśli obowiązki kwalifikują się na umowę o pracę? - pytam jednego z ogłoszeniodawców. Niechętnie odpowiada i zastrzega, by nie podawać żadnych danych. - Rotacja. W tej branży to prawdziwy koszmar. Pracownik popracuje trzy dni, tydzień i znika. Jak takiemu na starcie dawać umowę o pracę? - zastanawia się pracodawca.
Nie jest jednak tajemnicą, że umowy cywilnoprawne to mniejsze koszty dla pracodawcy. - Byle jak najtaniej zatrudnić - mówi mi Bartosz, który jeszcze kilka miesięcy temu pracował na budowach. To właśnie brak umowy był dla niego impulsem do zmiany pracy.
Może i fajne pieniądze, ale większość płacona pod stołem, na umowie zlecenie grosze. Za rok planuję ślub, będziemy chcieli kupić mieszkanie, co ja z taką umową w banku zaprezentuję? Zdecydowałem się na pracę na produkcji. Mam mniejsze pieniądze, ale za to wszystko na umowie o pracę
- zauważa.
PIP, pytana o sektory, które jako pierwsze będą skontrolowane, podaje, że nie ma katalogu branż, na których się skupi. Już teraz do Inspekcji Pracy napływa ogrom skarg od pracowników i to właśnie nimi PIP zajmie się w pierwszej kolejności, co nie wyklucza kontroli planowych.
W budowlance zapowiedziano w tym roku ponad tysiąc kontroli. - Będą prowadzone na placach budów, praktycznie na każdym etapie inwestycji. Inspektorzy pojawią się zarówno przy dużych, złożonych projektach, jak i na mniejszych budowach, gdzie ryzyko naruszeń jest równie wysokie - przypomina Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres, agencji pracy.
Zwraca uwagę, że kontrole będą miały charakter kompleksowy. - Obejmą pełne spektrum bezpieczeństwa pracy - ale też specjalistyczny, m.in. na wczesnym etapie realizacji inwestycji czy przy projektach infrastrukturalnych, w tym kolejowych. W centrum uwagi znajdą się bezpośrednie zagrożenia życia i zdrowia, organizacja pracy na wysokości, zabezpieczenie terenu budowy, a także legalność zatrudnienia i odpowiedzialność całego łańcucha - od inwestorów po podwykonawców. Równolegle około 1,2 tys. pracodawców z sektora budowlanego zostanie objętych działaniami prewencyjnymi - szkoleniami, doradztwem i wsparciem eksperckim, które mają realnie ograniczyć skalę wypadków przy pracy - twierdzi Magda Dąbrowska.
Budownictwo znalazło się także na celowniku, jeśli chodzi o walkę z szarą strefą. W marcu premier Donald Tusk powołał Międzyresortowy Zespół do spraw Przeciwdziałania Szarej Strefie. To efekt realizacji rekomendacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
W skład zespołu weszli reprezentanci ministerstw, prezesi GUS i ZUS, komendanci policji i straży granicznej, szef ABW oraz koordynator służb specjalnych. Zadaniem zespołu jest koordynacja działań administracji rządowej w walce z szarą strefą.
Zespół ogłosił, że na pierwszy ogień weźmie analizę sytuacji w budownictwie i warsztatach samochodowych. Opracowuje rozwiązania, które mają zmniejszyć problem szarej strefy. Nie wykluczają rozwiązań digitalowych.
Budownictwo znajduje się w czołówce branż, jeśli chodzi o szarą strefę. Choć definiowana jest ona w różny sposób, to przyjmuje się, że obejmuje dwa zagadnienia: zatrudnianie pracowników "na czarno", czyli bez umów oraz świadczenie usług budowlanych, remontowych i napraw osobom prywatnym.
Z raportu Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG) wynika, że szara strefa gospodarcza stanowiła w 2025 roku 18,1 proc. PKB, a prognoza na 2026 roku wynosi 17,7 proc. Budownictwo zajęło wysokie miejsce w zestawieniu IPAG. Problemem w sektorze budowlanym jest zwłaszcza nielegalne zatrudnienie.
Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, że problem nielegalnego zatrudnienia jest nadal poważny i dotyczy zarówno Polaków, jak i cudzoziemców. W 2025 roku nielegalne zatrudnienie ujawniono w przypadku 5827 cudzoziemców, co stanowi 19,8 proc. objętych kontrolą.
Najliczniejszą grupę cudzoziemców nielegalnie zatrudnionych stanowili obywatele Ukrainy - 3807 osób, (19 proc. obywateli tego państwa objętych kontrolą), a w dalszej kolejności: Białorusi (371 cudzoziemców), Gruzji (280), Filipin (253), Kolumbii (235) i Indii (221).
W toku kontroli legalności zatrudnienia cudzoziemców inspektorzy pracy najczęściej stwierdzali brak wymaganego zezwolenia na pracę. Sytuacje takie miały miejsce, gdy cudzoziemcy świadczyli pracę, nie posiadając odpowiedniego dokumentu legalizującego pracę (np. zezwolenia na pracę, oświadczenia o powierzeniu pracy).
Największą liczbę cudzoziemców, którym została powierzona nielegalna praca, wykazano w podmiotach prowadzących działalność w budownictwie (23 proc. nielegalnie zatrudnionych), usługach administrowania i działalności wspierającej, obejmującej również agencje pracy tymczasowej (20 proc.) oraz przetwórstwie przemysłowym (15 proc.).
Problem nielegalnego zatrudnienia dotyczy również Polaków. W 2025 roku na 138,8 tys. kontroli wykryto 13,6 tys. przypadków pracy bez umów. Także i tutaj budownictwo znalazło się w czołówce branż.
Pracodawcy z branży budowlanej muszą być przygotowani, że w tym roku będą poddawani większej liczbie kontroli, a i pracownicy mogą upomnieć się o swoje prawa. Zatrudnianie bez umów lub na śmieciówkach to dla nich nie tylko realne straty finansowe, ale także narażanie na poważne niebezpieczeństwo. Bez opłacania składek tracą dostęp do leczenia na NFZ, a skala wypadków w branży budowlanej jest nadal znacząca.