Magazyn płaci lepiej niż myślisz - jedno stanowisko daje nawet 32 tys. zł

Dyrektor centrum dystrybucyjnego zarobi dziś nawet 32 tys. zł miesięcznie, a magazynier - ledwie 5-6,5 tys. zł. Ta przepaść to nie przypadek, tylko odzwierciedlenie tego, kogo firmy logistyczne naprawdę dziś potrzebują - i kogo bez trudu zastąpi robot lub "pierwszy lepszy z ulicy".
pieniądze (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Jak wygląda praca na magazynie w krótkim filmiku pokazuje niejaki Furek. 

W żarówiastej kamizelce i kasku stoi przed szafkami. Podpis: "Rzucam pracę w magazynie".  

"Rzucam tę robotę. Dość tego mam. Jakiś pierwszy lepszy z ulicy przychodzi i ma lepszą stawkę. A ja, jak idę po większą, to nie, «panie Mirku, jak panu nie pasuje, to tam są drzwi». Tak mi ostatnio powiedział. A zakład to beze mnie padnie, człowieku. Ja tu jestem najważniejszy. Znam każdy kąt, każdą śrubkę i każdą usterkę w każdej maszynie. Koniec!".

Wali kaskiem i odchodzi.  

Po chwili dialog "dwóch" mężczyzn.  

- Co to za talk-show?   

- Mirek się zwolnił. 

- Kto?

Pierwszy komentarz na forum dla magazynierów (wycinamy słowa nieparlamentarne): "Jakie to prawdziwe".

I jeszcze jeden: "Za bramą cały autokar czeka na twoje miejsce".

Rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana.  

Zobacz wideo

W logistyce płace rosną najszybciej 

Centra dystrybucyjne notują najwyższy wzrost wynagrodzeń w sektorze przemysłowym – płace zwiększyły się tu średnio o 5 proc. r/r, w całym sektorze było to 3 proc. Firmy nadal konkurują o pracowników magazynowych, operatorów wózków widłowych, specjalistów ds. logistyki, kierowników zmiany etc. - wynika z "Raportu wynagrodzeń w przemyśle" Grafton Recruitment. 

Ale nie o każdego, bo są bardziej i mniej poszukiwani (o tym jednak za chwilę).  

Według Grafton Recruitment w ostatnich dwóch latach azjatycki operator logistyczny uruchomił w regionie dwanaście centrów magazynowych.  

Firma nie podaje nazwy, ale prawdopodobnie chodzi tu o Shein, które tworzy pod Wrocławiem największe centrum dystrybucyjne w Europie. 

"Sektor logistyczny mierzy się również ze zwolnieniami wynikającymi z likwidacji części centrów magazynowych. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na informacje o kolejnych planowanych zwolnieniach grupowych w znanej firmie zajmującej się dystrybucją hurtową oraz detaliczną produktów FMCG w Polsce. Koncern w ostatnich miesiącach zamknął dwa centra dystrybucji - jedno w województwie wielkopolskim, drugie w podkarpackim – a do końca 2027 roku pracę ma stracić łącznie 3 000 osób" – pisze Grafton Recruitment.

Ciągle dużo więcej się jednak otwiera, niż zamyka

Popyt na powierzchnie magazynowe w 2025 r. wyniósł 6,6 mln mkw., osiągając trzeci najlepszy wynik w historii. Polska utrzymała przy tym pozycję drugiego, po Niemczech, rynku w Europie pod względem popytu netto na powierzchnie magazynowe.  

- Polska pozostaje jednym z najważniejszych rynków magazynowych w Europie, a kolejne inwestycje w centra dystrybucyjne i powierzchnie magazynowe utrzymują wysokie zapotrzebowanie na pracowników – komentuje Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment. 

Ale… koniunktura się pogarsza, za czym m.in. wyższe koszty paliw i niestabilna sytuacja na rynkach surowcowych związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie.  

Kogo szukają do pracy w logistyce 

Branża logistyczna uchodzi za taką, która chętnie weźmie pracowników bez najmniejszego doświadczenia, za to pracujących na minimalny stawkach.  

Prawdziwe zapotrzebowanie jest jednak operatorów wózków widłowych z najwyższymi uprawnieniami IWJO, pozwalającymi obsługiwać wszystkie rodzaje wózków w magazynach, w tym wysokiego składowania. Żeby mieć takie uprawnienia trzeba wpierw zrobić kurs i zdać egzamin (całość kosztuje około 2 tysięcy złotych).  

Brakuje osób ze znajomością języków obcych – szczególnie angielskiego i niemieckiego – oraz obsługujących systemy WMS, czyli oprogramowania do zarządzania magazynem. Chodzi tutaj o systemy np. do lokalizacji towaru, tak żeby pracownicy nie tracą czasu na jego szukanie, generuje również najkrótsze ścieżki dla magazynierów  (lub robotów) zbierających produkty z półek. 

Rośnie też popyt na osoby odpowiedzialne za koordynację pracy magazynu: brygadzistów, kierowników zmiany i kierowników magazynu.  Innymi słowy, rynek wymaga coraz większych umiejętności. Wynagrodzenia? Znowu – w sporej mierze zależą od geografii.  

Logistyczna mapa Polski wygląda tak, że na rynku powierzchni magazynowych przoduje Mazowsze. Nie ma tu wielkiej zagadki, chodzi o lokalizację na przecięciu tras komunikacyjnych będących częścią paneuropejskich korytarzy transportowych, przepływa tu towar zarówno w handlu krajowym, jak i międzynarodowym.

Logistyka mocno się również rozwija w Polsce Północnej. Od pewnego czasu na szczególną uwagę zasługuje województwo dolnośląskie – trzeci pod względem wielkości rynek inwestycyjny w Polsce. 

Mazowsze rządzi, ale reszta kraju depcze mu po piętach 

Dyrektor centrum dystrybucyjnego może tu liczyć nawet na 32 tys. zł brutto miesięcznie – to najwyższa stawka w kraju. Premie płacowe widać i na pozostałych stanowiskach.  

Mazowieckie:

  • Kierownik ds. łańcucha dostaw 19-26 tys. zł 
  • Kierownik oddziału  17-25 tys. zł 
  • Kierownik logistyki 16-23 tys. zł 
  • Kierownik transportu 13-18 tys. zł 

Dolny Śląsk i Wielkopolska depczą po piętach 

Dolny Śląsk, dzięki bliskości głównych korytarzy transportowych i silnej bazie przemysłowej wokół Wrocławia, oferuje dyrektorom centrów dystrybucyjnych widełki niemal identyczne jak stolica – górna granica to 30 tys. zł. Podobnie Wielkopolska, która obsługuje kierunek zachodni i dystrybucję krajową – tu też górna stawka sięga 30 tys. zł. 

Śląsk i Pomorze plasują się nieco niżej, z pułapem 28 tys. zł – wciąż jednak to solidne stawki, potwierdzające, że regiony z rozwiniętą infrastrukturą logistyczną nie muszą ustępować stolicy aż tak bardzo, jak mogłoby się wydawać. 

Na poziomie specjalistycznym (logistyka, transport, spedycja) różnice między regionami wyraźnie maleją. Specjalista ds. logistyki zarobi 8-13 tys. zł na Mazowszu, ale w Wielkopolsce czy na Dolnym Śląsku widełki są niemal takie same – 7,5-12,5 tys. zł. To pokazuje, że premia za lokalizację ma znaczenie głównie na wyższych szczeblach zarządzania, gdzie stawką jest odpowiedzialność za całą operację, a nie tylko wykonanie zadań. 

Praca fizyczna wciąż nisko wyceniana 

Pracownik magazynu czy pakowacz zarabia od 5 do 6,5 tys. zł brutto – niezależnie od województwa różnice są kosmetyczne (najniżej jest w łódzkim: 5,5 tys. zł). Operator wózka widłowego może liczyć na nieco więcej, do 8,5 tys. zł na Mazowszu, ale w mniej zamożnych regionach logistycznych (łódzkie, małopolskie, śląskie) górna granica to już tylko 7 tys. zł. 

Takie prace bardzo łatwo jest jednak zastąpić robotami. I w miarę upływu czasu, tak właśnie się dzieje.  

Nowoczesne magazyny logistyczne mają roboty sprzątające (zastępując pracę kilku osób), mają autonomiczne wózki widłowe, który same przewożą palety o wadze do 4,5 tony. 

Im droższa jest praca ludzi, tym szybciej operatorzy magazynów wprowadzają nowoczesne technologie. 

Awans się opłaca – i to szybko 

Co się najbardziej opłaca? Szybkie przejście na stanowisko kierownicze, które może nawet podwoić pensję:

  • pracownik kontroli jakości: do 7 tys. zł 
  • kierownik zmiany: do 14 tys. zł (Mazowsze) 
  • kierownik magazynu: do 17 tys. zł (Dolny Śląsk, Wielkopolska) 

Wniosek jest prosty: coraz mniej w tej branży płaci się za pracę fizyczną. Żeby więcej zarabiać, trzeba zmienić stanowisko. Awans na kierownika zmiany czy magazynu potrafi zrobić większą różnicę niż przeprowadzka z Łodzi na Mazowsze. 

Więcej o: