Awarie, ogromne koszty i sfrustrowani sprzedawcy. Ciemna strona systemu kaucyjnego

Miliardy oddanych opakowań to tylko jedna strona medalu. Rok od startu systemu kaucyjnego na jaw wychodzą jego słabe punkty: gigantyczne wydatki sieci handlowych, sfrustrowani awariami klienci oraz przemęczeni pracownicy sklepów, na których spadły zupełnie nowe obowiązki.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

W październiku 2025 roku Polska, w odpowiedzi na unijną dyrektywę SUP, uruchomiła ogólnopolski system kaucyjny. Cel był jasny: do 2029 roku państwa członkowskie UE muszą poddawać selektywnej zbiórce 90 proc. wprowadzanych do obiegu plastikowych butelek. Objęto nim plastikowe butelki PET do 3 litrów, puszki metalowe do 1 litra i szklane butelki wielorazowe do 1,5 litra.

Zobacz wideo System kaucyjny najpierw oburzył, później ośmieszył Sławomira Mentzena

Jak poinformowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska, do końca lipca zwrócono 3,2 miliarda opakowań, a aż 900 mln oddano w samym lipcu.

W kraju jest ponad 60 tys. punktów zbiórki oraz 17,5 tys. automatów. - Widać wyraźnie, że operatorzy, ale także sklepy inwestują w kaucjomaty, ponieważ klienci doceniają automatyczną zbiórkę - stwierdziła podczas sierpniowej konferencji podsekretarzyni stanu w resorcie klimatu i środowiska Anita Sowińska. Automaty stanowią obecnie 29 proc. punktów zbiórki, ale zbierane jest w nich 88 proc. opakowań.

Z raportu opublikowanego przez INEOGroup wynika, że przed startem systemu popierało go 70 proc. Polaków, dziś – utrzymania kaucji chce 49 proc., a 44,6 proc. opowiada się za jej likwidacją.

Trzech na pięciu konsumentów zwraca opakowania regularnie, około 30 proc. sporadycznie, a 12 proc. nie skorzystało z tej możliwości wcale. Dlaczego duża cześć społeczeństwa wciąż nie prszekonała się do systemu kaucyjnego? Powodów jest kilka. 

Problem z przestrzenią i awariami automatów

Dla niemal połowy badanych największą uciążliwością jest konieczność przechowywania butelek w domu. Dodatkowo ok. 45 proc. narzeka na zbyt małą liczbę punktów zbiórki, a 40 proc. wskazuje na zawodność samych butelkomatów i brak możliwości zgniatania opakowań przed wrzuceniem.

– Ostatnie miesiące są dowodem na umiejętności konsumentów w zakresie adaptowania się do nowych warunków – zauważa Witold Miśniakiewicz, prezes INEOGroup.

– Konieczność przechowywania opakowań w ich „oryginalnym kształcie" zmienia logistykę codziennych zakupów i wpływa na nasze decyzje przy kasie. Polacy coraz częściej stawiają na rozwiązania wielorazowe i ograniczają zakupy produktów w opakowaniach kaucyjnych, co widać już w wolumenie sprzedaży napojów – spadki odnotowano we wszystkich głównych kategoriach  – dodaje ekspert.

Koszty po stronie detalistów i cichy opór

Spadek sprzedaży to jednak tylko wierzchołek góry lodowej dla handlowców. Szczególnie mniejsze sklepy mają ogromny problem z wygospodarowaniem miejsca na zbiórkę. Sam automat to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych, a stawka dla punktu (ok. 10 gr za opakowanie) często nie pokrywa kosztów operacyjnych. Detaliści muszą też borykać się z długimi terminami rozliczeń ze strony operatorów, podczas gdy kaucję wypłacają konsumentom natychmiast.

– Niektóre sieci non food, jak Leroy Merlin czy Rossmann, zrezygnowały ze sprzedaży napojów w opakowaniach kaucyjnych. Możemy przypuszczać, że w ich przypadku przychody ze sprzedaży tej kategorii produktów nie równoważyły kosztów organizacji zbiórki opakowań. W tej sytuacji jednak nie straciła tylko sieć, ale także jej klienci, którzy nie mają możliwości ugaszenia pragnienia podczas dłuższych zakupów czy w gorące dni

– tłumaczy Miśniakiewicz.

Część producentów obchodzi system, uiszczając samodzielnie opłatę kaucyjną (ok. 10 groszy za butelkę) bez znakowania produktów logo systemu. Inną „furtką" jest pakowanie napojów w wielomateriałowe kartoniki typu Tetra Pak, które obecnie do systemu nie należą, a których unijny wskaźnik recyklingu przekracza 50 proc.

Pracownicy handlu przeciążeni nowymi obowiązkami

Na system skarżą się także pracownicy sklepów, na których spadły obowiązki związane z myciem maszyn, opróżnianiem worków czy obsługą sfrustrowanych awariami klientów – często bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia z tego tytułu.

– Na rynku dostępne są rozwiązania, które pozwalają odciążyć pracowników handlu. Przyrost nowych obowiązków związanych z obsługą automatów kaucyjnych można zrównoważyć uproszczeniem pracy na innych odcinkach. Wprowadzenie kas hybrydowych, cyfrowych etykiet cenowych czy inteligentnych półek sklepowych usprawnia pracę i odciąża personel. Warto wsłuchać się w głos załogi, bo sytuacja kadrowa w handlu jest bardzo trudna – według danych GUS w I kwartale 2026 mieliśmy ponad 12 tysięcy wakatów, a dodatkowe obowiązki nie zwiększają atrakcyjności zawodu – zaznacza prezes INEOGroup.

Co dalej? Rozszerzenie bazy i ryzyko podwyżek za wywóz śmieci

Resort klimatu już pracuje nad nowelizacją, która włączy do systemu kaucji jednorazowe butelki szklane i kartony po napojach. Kolejnym palącym problemem są rosnące koszty wywozu tradycyjnych odpadów komunalnych – wyjęcie z pojemników cennych surowców (PET czy aluminium) powoduje w tym sektorze dziurę budżetową. Szacuje się, że samorządy z tego tytułu stracą w dekadę ok. 6,5 mld zł, co ostatecznie przełoży się na wyższe rachunki za odbiór śmieci dla mieszkańców.

Eksperci wyliczają, że wdrożenie systemu kaucyjnego będzie kosztować w pierwszej dekadzie ponad 14 mld zł (z czego 73 proc. to same prace budowlane w sklepach). Ze względu na poniesione koszty od systemu nie ma już jednak odwrotu. Teraz piłka jest po stronie biznesu, który musi sprawić, by oddawanie butelek było dla klientów po prostu łatwiejsze.

Więcej o: