Niemcy i Francja chcą "handlowej broni atomowej dla UE". Może zostać wymierzona przeciwko Chinom

Berlin i Paryż mówią jednym głosem i wypowiadają się za wprowadzeniem w Unii bardziej konkretnych mechanizmów umożliwiających reakcję na niekorzystne gospodarczo działania innych państw. Miałoby to zapewnić większą ochronę konkurencyjności w UE.
kanclerz Niemiec Friedrich Merz
Fot. REUTERS/Thilo Schmuelgen

Do zagwarantowania efektywniejszej ochrony konkurencyjności wezwali kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz francuski prezydent Emmanuel Macron. Ich zdaniem Komisja Europejska powinna posiadać narzędzie, które umożliwi odcinanie dostępu do unijnego rynku.

Wspólna inicjatywa Berlina i Paryża

Wspólna inicjatywa dwóch czołowych europejskich państw została podjęta przed wizytą unijnego komisarza ds. handlu Marosza Szefczovicza w Pekinie. Będzie ona punktem kulminacyjnym dialogu między UE i Chinami dotyczącego zwiększania się niekorzystnego dla Europy deficytu w handlu. Przywódcy krajów unijnych podsumują te rozmowy na szczycie w Brukseli 15 i 16 października.

Zobacz wideo Premier: ponad 102 mld zł na Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej w latach 2027-2031

Swoją propozycję Merz i Macron przedstawili w liście adresowanym do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Docenili jej zaangażowanie, a równocześnie zwrócili uwagę na różnorodne rozwiązania dostępne w UE - poczynając od dialogu z partnerami handlowymi po bardziej systematyczne i szybsze stosowanie środków ochrony handlu.

"To jednak już nie wystarcza" - podkreślili w piśmie przekazanym dziennikarzom w poniedziałek. Ich zdaniem Unia musi mieć nowe instrumenty prawne, które będą wdrożone "w sposób sprawny i pozbawiony nadmiernej biurokracji".

Niezbędny instrument do reagowania na sytuacje krytyczne

Jak wspomnieli obydwaj przywódcy, "potrzebny jest instrument, który umożliwi nam reagowanie na sytuacje, w których państwa trzecie celowo dążą do podważenia równych warunków konkurencji i uczciwych zasad rynkowych za pomocą środków politycznych lub gospodarczych, prowadzących do poważnych i systemowych zakłóceń na naszym rynku wewnętrznym".

Zdaniem Merza i Macrona KE powinna mieć narzędzie, które "pozwoli na zdecydowaną i systemową reakcję - w tym uruchomienie procedury w drodze tzw. odwróconej większości kwalifikowanej - oraz na zastosowanie skutecznych środków, aż po natychmiastowe odcięcie dostępu do rynku wewnętrznego w razie konieczności".

Na inicjatywę niemiecko-francuską pozytywnie zareagował rzecznik KE Olof Gill. - Stanowi ona cenny wkład w toczącą się debatę na temat tego, w jaki sposób UE może najlepiej reagować na ryzyka geoekonomiczne oraz globalne nierównowagi makroekonomiczne - powiedział. Gill stwierdził, że przedstawione w liście postulaty są zgodne z podejściem  przewodniczącej KE do partnerów handlowych, w tym także Chin.

Obecny mechanizm "atomowy" trudny w realizacji

Komisja Europejska posiada już instrument ochrony przed gospodarczym wymuszeniem (po ang. Anti-Coercion Instrument, ACI), który powstał, jako odpowiedź na groźby celne USA w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Określany jako "handlowa bazooka" jest jednak trudny do użycia, z tego względu, że procedura jest wieloetapowa, a na koniec członkowie podejmują decyzję większością kwalifikowaną, co oznacza, że przynajmniej 15 z nich musi głosować na "tak". Z kolei odwrócona większość oznaczałaby, że decyzję np. o odcięciu dostępu do unijnego rynku podejmowałaby Komisja, natomiast państwa UE mogłyby ją odrzucić większością kwalifikowaną (15 głosów na "nie").

"A więc stało się: Niemcy i Francja wspólnie za stworzeniem handlowej broni atomowej dla UE. Nowe instrumenty, włącznie z ‘natychmiastowym odcięciem od wspólnego rynku’" - wspomniał we wpisie na X wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich i specjalista ds. gospodarki Chin Jakub Jakóbowski. Jak zauważył ekspert, stworzenie "nowej broni" może zająć miesiące, później zaś potrzebna będzie decyzja "czy pociągnąć za spust". Większość odwrócona mogłaby to jednak ułatwić.

Jakóbowski stwierdził jednak, że Pekin doskonale wie, że jest to działanie skierowane przeciwko Chinom i będzie się starał temu przeciwdziałać - najprawdopodobniej w poszczególnych krajach członkowskich. Ma też swoje metody wywierania presji np. poprzez odcinanie dostaw, w tym komponentów i surowców (jak to już miało miejsce w przypadku metali ziem rzadkich). Niemniej wspomniana inicjatywa to nowość i pokazuje zmianę podejścia Berlina do Państwa Środka. Dotychczas to właśnie Niemcy okazywały się najbardziej oporne, jeśli chodzi o zaostrzenie polityki gospodarczej UE wobec dalekowschodniego potentata gospodarczego, a to z powodu własnego eksportu do Chin.

Czytaj też: Sensacyjne doniesienia z Niemiec. Nagły zwrot AfD ws. euro

Więcej o: