Nowa funkcja Google ma pomóc ci kupować taniej bilety i rezerwować hotele

Kamil Mizera
Google ma jeden cel, który idealnie wyraziło za pomocą smartfona Pixel. Chce być twoim osobistym asystentem. Pomagać ci nie tylko znajdować rzeczy czy komunikować się, ale również robić zakupy czy podróżować. I przy okazji wygryźć konkurencję.

W cel ten wpisują się nowe funkcje w usłudze Google Loty (Flights), które zawitają do nas już wkrótce. Już niedługo ta wyszukiwarka lotów będzie nie tylko szukać dla nas dogodnych połączeń czy sugerować najlepszą cenową opcję.

Google chce, by wysyłała ona nam również powiadomienia o zmianach cen biletów. Dzięki tej funkcji, gdy zaczniemy "obserwować" dane połączenie, ale czekamy na lepszą ofertę, będziemy wiedzieć, kiedy cena rośnie lub spada. Google poinformuje nas o tym za pomocą powiadomienia lub e-maila.

Google FlightsGoogle Flights źródło: blog.google.com

Dodatkowo usprawniono tryb sugerowanych miejsc, uzupełniając go o nowy filtr czasu. Zamiast wyznaczać konkretną datę będzie można wybrać na przykład tylko miesiąc, a usługa pokaże miejsca i oferty pasujące do naszego wyboru.

Oprócz tego Google usprawnia swój system wyszukiwania hoteli. Już teraz wpisując w Google Maps frazę, np. "hotels in Warsaw" aplikacja wyświetli nie tylko mapę z zaznaczonymi hotelami, ale również listę miejscówek ze średnimi cenami za noc. Wkrótce ma dojść funkcja "Deals", czyli możliwość wyszukiwania promocyjnych cen za nocleg.

Jeden, by rządzić nimi wszystkimi

Jeżeli dodamy do tego jeszcze niedawno wypuszczoną aplikację Google Trips, która ma być naszym mobilnym przewodnikiem po miastach i atrakcjach, to dostaniemy właściwie niemal pełny ekosystem usług turystycznych. Jednocześnie powoli sens traci korzystanie z takich usług, jak FlightScanner, Booking.com czy TripAdvisor. Oczywiście, każda z nich ma znacznie bardziej rozbudowane funkcje, niż obecne usługi Google. Ale to tylko kwestia czasu, gdy Google uzupełni braki i wysadzi z siodła wspomniane firmy i im podobne. 

To samo oczywiście dzieje się na innych polach. Usługa Google Shopping, u nas wciąż dość skromna, ale w USA znacznie bardziej rozbudowana, to z kolei wejście giganta w rolę nie tylko reklamodawcy ale i pośrednika w handlu. Oczywiście, na razie Google przede wszystkim skupia się na tym, by hotele, linie lotnicze, sklepy normalne i internetowe reklamowały się za pomocą jego usług. Ale to raczej dopiero początek, a nie ostateczny cel firmy. 

Dlatego już wkrótce będziemy wyszukiwać, nawigować, komunikować się, kupować czy podróżować z Google. Naszym wirtualnym kamerdynerem. Który będzie wiedział wszystko. 

Zobacz także WIDEO: Google Alo. Komunikator na sterydach 

Więcej o: