Coraz więcej osób sięga po ładowarki indukcyjne. Ale wraz z ich popularnością rosną też obawy, że bezprzewodowe ładowanie niszczy baterię. Czy to prawda? A może to tylko nieuzasadnione obawy? Obalamy najczęściej powtarzane mity.
Ładowanie bezprzewodowe generuje wyższą temperaturę, co rzekomo szkodzi baterii. To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. Prawdą jest, że każde ładowanie wytwarza pewne ciepło. Nowoczesne ładowarki mają jednak systemy, które kontrolują temperaturę. W praktyce różnica między ładowaniem przewodowym a indukcyjnym nie jest duża. Certyfikowana ładowarka indukcyjna (i tutaj trzeba podkreślić słowo "certyfikowana") nie niszczy baterii bardziej niż klasyczna.
Mit o "efekcie pamięci" wciąż krąży, chociaż to temat sprzed lat, jeszcze za czasów baterii niklowo-kadmowych. Nowoczesne baterie litowo-jonowe nie cierpią na ten problem - możemy ładować je na dowolnym poziomie naładowania, bez obaw, że zaszkodzi to ich żywotności.
To akurat prawda, choć różnica jest minimalna. Technologia indukcyjna jest nieco mniej efektywna i generuje pewne straty energii. Różnice są jednak tak małe, że nie mają wpływu na jej żywotność, zwłaszcza w nowoczesnych ładowarkach o wysokiej sprawności.
Niektórzy uważają, że pozostawienie telefonu na ładowarce przez całą noc obciąża baterię. Jednak współczesne urządzenia wyposażone są w technologie zarządzania energią, które zapobiegają przeładowaniu.
Jeśli chcesz jak najlepiej dbać o baterię, pamiętaj o kilku prostych zasadach: