Scrollujesz Instagram przed snem? Zamawiasz pizzę przez Uber Eats? Te z pozoru niewinne czynności zostawiają po sobie cyfrowe ślady, które później trafiają w ręce firm i reklamodawców. Ponad połowa aplikacji w naszych telefonach handluje zebranymi informacjami.
Skala zbieranych informacji może szokować. Aplikacje poznają nie tylko nasze podstawowe dane, jak wiek czy płeć. Mają dostęp do tego, gdzie bywamy (przez GPS), jakie strony przeglądamy, z kim się kontaktujemy, a nawet jakie mamy poglądy polityczne czy preferencje seksualne. Facebook i Instagram zapisują każdą naszą reakcję - polubienie, komentarz, a nawet czas spędzony na oglądaniu poszczególnych postów.
Chodzi oczywiście o pieniądze. Im więcej o tobie wiedzą, tym lepiej mogą dopasować reklamy. Zauważyłeś kiedyś, że po przejrzeniu oferty butów w jednym sklepie podobne reklamy zaczynają cię prześladować wszędzie? To nie przypadek - to efekt handlu twoimi danymi.
Najgorsze jest to, że twoje informacje może kupić prawie każdy. Nawet operatorzy komórkowi sprzedają dane o tym, gdzie się przemieszczasz.
Według raportu firmy pCloud, która przeanalizowała polityki prywatności najpopularniejszych aplikacji, rekordzistą w sprzedaży danych jest Instagram - przekazuje firmom zewnętrznym nawet 79% zebranych informacji o użytkownikach. Na drugim miejscu znajduje się Facebook z wynikiem 57%, a podium zamykają LinkedIn i Uber Eats (po 50%).
Spójrzmy na pozostałe popularne aplikacje:
Warto zauważyć, że procenty te dotyczą nie tylko ilości przekazywanych danych, ale też ich wrażliwości. Dla przykładu - Instagram i Facebook przekazują między innymi historię przeglądania, dane o lokalizacji i informacje o zachowaniach użytkowników w aplikacji.
Poza mediami społecznościowymi, warto zwrócić uwagę na:
Pierwszym krokiem jest regularna kontrola uprawnień aplikacji. W ustawieniach telefonu możesz sprawdzić, do czego ma dostęp każdy program. Jeśli latarka prosi o dostęp do kontaktów - powinna zapalić się czerwona lampka.
Warto też: