Wcześniej było Shopee, a teraz najpopularniejszym tego typu sklepem jest Temu. Trudno się dziwić - gdy widzimy ekskluzywnie wyglądające ubrania za grosze albo sprzęt elektroniczny w cenach z kosmosu, ciężko powstrzymać się przed dodaniem ich do koszyka. Zanim jednak wyciągniemy kartę, warto wiedzieć, z kim naprawdę robimy interesy.
Choć firma chwali się amerykańskim rodowodem i siedzibą w Bostonie, w rzeczywistości za wszystkim stoi chiński gigant PDD Holdings z Szanghaju. To właśnie ta firma była bohaterem głośnego skandalu w kwietniu 2023 roku, kiedy okazało się, że jej inna aplikacja - Pinduoduo - gromadziła dane użytkowników bez ich zgody. Google wyrzucił ją wtedy ze swojego sklepu.
Największy problem z Temu to ich wilczy apetyt na nasze dane. Aplikacja zbiera wszystko, co się da - od imienia i nazwiska, przez adres i numer telefonu, po dane płatności, historię zakupów, a nawet zdjęcia i filmy. Firma wcale się z tym nie kryje - otwarcie przyznaje, że dzieli się tymi danymi z partnerami reklamowymi.
Kolejny znak zapytania to jakość sprzedawanych produktów. Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do elektroniki. Tylko nieliczne firmy technologiczne, jak Lenovo czy Xiaomi, prowadzą tu oficjalną sprzedaż.
Temu może sobie pozwolić na tak niskie ceny także dzięki bezpośredniej współpracy z chińskimi producentami i dostawcami. Firma eliminuje pośredników, co znacząco obniża koszty. Brzmi świetnie? Jest haczyk. Temu działa jak typowy marketplace - sprzedawcy wystawiają swoje produkty na platformie, często omijając standardy jakości i kontrole, które obowiązują w tradycyjnym handlu.
Firma zdaje się bardziej zainteresowana naszymi danymi niż zyskiem ze sprzedaży. Zbierane informacje to prawdziwa kopalnia złota dla reklamodawców. Temu wykorzystuje je do profilowania użytkowników i sprzedaje partnerom reklamowym. To dlatego aplikacja potrzebuje dostępu do tylu danych. Wszystko to składa się na szczegółowy profil konsumenta, który ma ogromną wartość marketingową.
Choć Temu nie posiada certyfikatu Better Business Bureau (co jest standardem wśród dużych sprzedawców), oferuje podstawowe zabezpieczenia. Platforma szyfruje dane i daje 90 dni na zwrot towaru. Możemy liczyć na pełny zwrot pieniędzy, jeśli produkt różni się od opisu, dotrze uszkodzony lub w ogóle nie dotrze. Problem w tym, że proces reklamacji bywa uciążliwy, szczególnie gdy mamy do czynienia z zagranicznym sprzedawcą.
Jeśli mimo wszystko kusi nas zakupowe szaleństwo na Temu, warto trzymać się kilku żelaznych zasad:
Warto też zadbać o dodatkowe zabezpieczenia:
W świecie zakupów online zazwyczaj nadmiernie niskie ceny są związane z tandetą. Temu może być świetnym miejscem na drobne zakupy, ale przy większych wydatkach lepiej dwa razy się zastanowić.