Ruszyło postępowanie: Komisja Europejska podejrzewa TikToka o naruszenie ustawy o usługach cyfrowych m.in. podczas wyborów prezydenckich w Rumunii, które odbyły się 24 listopada. KE zbada systemy rekomendacji TikToka oraz politykę serwisu w zakresie reklam politycznych i płatnych treści politycznych. - Ilekroć podejrzewamy taką ingerencję, zwłaszcza podczas wyborów, musimy działać szybko i stanowczo - skomentowała przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen.
TikTok reaguje: "Chroniliśmy integralność naszej platformy podczas ponad 150 wyborów przeprowadzanych na całym świecie i nadal aktywnie stawiamy czoła wyzwaniom stojącym przed całą branżą. TikTok przekazał Komisji Europejskiej obszerne informacje na temat podjętych działań, a także transparentnie przedstawił je publicznie. Nie zezwalamy na płatne reklamy polityczne, proaktywnie usuwamy treści naruszające nasze zasady dotyczące dezinformacji, prześladowania i mowy nienawiści oraz kontynuujemy współpracę z Komisją Europejską, a także lokalnymi i krajowymi władzami, by reagować na zgłoszenia i omawiać pojawiające się wątpliwości" - wyjaśniła platforma w komentarzu dla Gazeta.pl.
TikTok wpływał na wybory w Rumunii? 6 grudnia Trybunał Konstytucyjny w Rumunii anulował pierwszą turę wyborów prezydenckich. Decyzja zapadła po ujawnieniu przez prezydenta Klausa Iohannisa dokumentów wywiadowczych, które m.in. wskazywały na rosyjskie działania hybrydowe w czasie kampanii wyborczej. Wynika z nich również, że zwycięzca pierwszej tury wyborów Calin Georgescu miał nielegalnie finansować swoją kampanię na TikToku.
Czytaj więcej: "Z TikToka do drugiej tury wyborów prezydenckich. 'Rumunii brakuje godności'".
Źródło:Komisja Europejska