Trudno nie zauważyć rosnącej popularności inteligentnych zegarków. W samych Stanach Zjednoczonych nosi je już co czwarty mieszkaniec, a producenci zacierają ręce - do 2026 roku liczba użytkowników ma przekroczyć 100 milionów. Mimo to lekarze zachowują dystans do rewolucji na naszych nadgarstkach.
"Nie zrozumcie mnie źle - smartwatche potrafią świetnie zmotywować do ruchu" - mówi dr Leana Wen, specjalistka medycyny ratunkowej i profesor na Uniwersytecie George'a Washingtona, w rozmowie z CNN. I faktycznie - badania pokazują, że osoby, które dzięki takiemu zegarkowi pilnują minimum 9-10 tysięcy kroków dziennie, znacząco zmniejszają ryzyko chorób serca i przedwczesnej śmierci.
Problem pojawia się, gdy zaczynamy traktować smartwatcha jak osobistego lekarza. "Najbardziej niepokoi mnie, gdy pacjenci z bólem w klatce piersiowej najpierw sprawdzają odczyty na zegarku, zamiast dzwonić po pomoc" - przyznaje dr Wen. "Żaden smartwatch nie zastąpi profesjonalnej diagnostyki".
Producenci prześcigają się w dodawaniu nowych funkcji zdrowotnych. Część z nich, jak wykrywanie migotania przedsionków, faktycznie otrzymała certyfikacje medyczne. Warto jednak pamiętać, że dotyczy to tylko wybranych modeli i określonej grupy użytkowników.
Znacznie gorzej wygląda sprawa z pomiarem saturacji, nie mówiąc już o poziomie glukozy. FDA (amerykańska Agencja Żywności i Leków) niedawno w tym roku poważnie ostrzegało przed korzystaniem ze smartwatchy do monitorowania cukru we krwi. Dla diabetyków poleganie na niedokładnych pomiarach może być po prostu niebezpieczne.
Nie w gabinecie lekarskim, a na treningu. Biegacze i triathloniści pokochali te urządzenia za dość precyzyjne monitorowanie tętna podczas wysiłku. Do tego dochodzi śledzenie tempa, dystansu i kadencji - wszystko, czego potrzeba do profesjonalnego treningu. Ciekawie wypada też analiza snu. Zmienność rytmu serca podczas snu może też wskazać, czy organizm właściwie się regeneruje.
Smartwatch świetnie sprawdzi się jako codzienny motywator do ruchu czy pomocnik w treningu. Może nawet zasygnalizować pewne nieprawidłowości w pracy serca. Nie powinien jednak zastępować profesjonalnej diagnostyki.
Najrozsądniej? Traktować go jak osobistego trenera, nie lekarza. A w razie wątpliwości zawsze skonsultować się ze specjalistą - tym prawdziwym, nie elektronicznym.