2 miliony dokumentów - tyle ściągnęli i przeanalizowali duńscy dziennikarze z portalu Danwatch. Nie byłoby w tym może nic dziwnego (poza ogromem wykonanej pracy), gdyby nie fakt, że były to ściśle tajne dane dotyczące rosyjskich instalacji jądrowych. Duńczycy nie dokonali przy tym żadnego wyrafinowanego ataku hakerskiego - dokumenty znalazły się w internetowej bazie zamówień publicznych. Wystarczyło użyć serwerów proxy z Rosji i Kazachstanu, by pobrać specyfikacje. - Materiały takie jak te są najlepszymi danymi wywiadowczymi. Jeśli potrafisz zrozumieć, w jaki sposób przewodzona jest elektryczność lub skąd pochodzi woda, a także możesz zobaczyć, jak różne rzeczy są połączone w systemach, możesz zidentyfikować mocne i słabe strony oraz znaleźć słaby punkt, który można zaatakować - powiedział dla Danwatch Philip Ingram, były pułkownik i dowódca 1 Batalionu Wywiadu Wojskowego w armii brytyjskiej.
Cała sprawa związana jest z modernizacją instalacji jądrowych, którą Rosja zamierza przeprowadzić. Dotyczy to ogromnej ilości różnego rodzaju obiektów, w tym podziemnych silosów i związanej z nimi infrastruktury. Ogłoszono więc przetarg na wykonawstwo, a wszystkie kluczowe i szczegółowe dane wrzucono do sieci. Stało się tak pomimo faktu, że w 2020 roku parlament zaostrzył zasady udzielania zamówień publicznych. Były tam plany budowlane, schematy czy informacje o wyposażeniu i położeniu np. podziemnych bunkrów, a także wiele innych wrażliwych danych, do których dostęp uzyskali również duńscy dziennikarze.
Danwatch do spółki z niemieckim magazynem "Der Spiegel" podjęli się tytanicznej pracy i prześwietlili wspomniane 2 miliony dokumentów, przy okazji odkrywając wiele zaskakujących faktów. Pierwszy dotyczył niemieckiej firmy Knauf (producenta materiałów budowlanych), która miała uczestniczyć w planowanej modernizacji, choć wcześniej potępiła inwazję w Ukrainie oraz ogłosiła w 2024 roku wycofanie się z Rosji. Jednak przedstawiciele firmy wyjaśnili w rozmowie z "Der Spiegel", że ich współpraca ogranicza się do przedsiębiorstw niezależnych od władz Rosji i że nie mają kontroli nad tym, komu te podmioty sprzedają dalej pozyskiwane od Knaufa materiały.
"Der Spiegel" ocenił, że pozyskane dokumenty należą do najtajniejszych na świecie spośród dotyczących obiektów budowlanych i nazwał wyciek "kompletnie bezprecedensowym". Zdobyte materiały pokazują, że rosyjskie bazy jądrowe zostały wyburzone i zdemontowane, a następnie postawione od nowa. Dotyczy to setek budynków, takich jak baraki, wieże strażnicze, centra dowodzenia i magazyny. Dodatkowo wykopano kilometry nowych podziemnych tuneli. Pozyskane informacje ujawniają też opisy systemów bezpieczeństwa baz jądrowych, włącznie z elektrycznymi ogrodzeniami, sensorami sejsmicznymi i radioaktywnymi i specjalnymi drzwiami odpornymi na eksplozje. Jest tam nawet rozkład dnia żołnierzy, a nawet tak pozornie nieistotne wiadomości jak używany przez nich sprzęt do ćwiczeń czy rodzaje gier, w które grają w czasie wolnym.
Sprawę głośno komentują media ukraińskie, w których pojawiła się sugestia, że może to pokrzyżować plany Władimira Putina. Być może ogłoszony przez niego w 2018 roku plan modernizacji infrastruktury jądrowej zostanie zastąpiony przez nowy. Jednak nie da się zmienić wszystkiego, przede wszystkim lokalizacji baz. Rosyjskie strategiczne wojska rakietowe posiadają około 900 aktywnych głowic jądrowych, a ujawnione dokumenty zawierają też miejsca, z których Kreml może wystrzeliwać zaopatrzone w ładunki jądrowe rakiety.
Czytaj też: Zdjęcie autostrady w Finlandii obiegły świat. Ćwiczą na wypadek wojny z Rosją
Źródła:
Belsat, Danwatch