Donald Trump stanowczy. Blokuje eksport Nvidii do Chin. "Na to się nie zgodzimy"

Donald Trump chce ograniczyć Chinom dostęp do najnowocześniejszej amerykańskiej technologii. Ucierpieć może na tym gigant z USA, który bez chińskiego rynku będzie miał mocno ograniczone pole manewru.
Prezydent USA Donald Trump wraca z podróży do Azji.
Fot. REUTERS/Evelyn Hockstein

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że większość zaawansowanych układów scalonych będzie zarezerwowana dla firm ze Stanów Zjednoczonych i nie będzie sprzedawana Chinom ani innym krajom. - Pozwolimy im współpracować z Nvidią, ale nie w kwestii najnowocześniejszych rozwiązań. Nie pozwolimy, by ktokolwiek poza Stanami Zjednoczonymi miał do nich dostęp - mówił Trump w rozmowie z CNBC. Chodzi m.in. o procesory z serii Blackwell, które mają kluczowe znaczenie przy pracach nad sztuczną inteligencją. Nvidia nadal jednak będzie mogła sprzedawać swoje produkty w Chinach.

Donald Trump stopuje Chiny

Taka zapowiedź może oznaczać, że Donald Trump chce nałożyć surowsze ograniczenia na najnowocześniejsze amerykańskie układy scalone oparte na sztucznej inteligencji, niż wcześniej sugerowali amerykańscy urzędnicy, a także odciąć Chiny i potencjalnie resztę świata od dostępu do najbardziej zaawansowanych półprzewodników. Dopytany o to, czy robi to z obawy, że Chiny wygrałyby, dzięki amerykańskiej technologii wyścig sztucznej inteligencji, odparł, że "nie wygrałyby, ale miałyby przewagę". - Teraz my wygrywamy - nie omieszkał podkreślić amerykański prezydent. 

Zobacz wideo Europa, Chiny, Trump i jego plany. Czy już po nas? [Co to będzie odc.41]

Nvidia będzie miała problem bez Chin?

Co ciekawe, Chińczycy wcale nie zabiegają o amerykańską technologię. Prezes Nvidii Jensen Huang, poinformował, że jego firma nie starała się o amerykańskie licencje eksportowe na rynek chiński ze względu na stanowisko Pekinu wobec tej firmy. - Wyraźnie dali do zrozumienia, że nie chcą, aby Nvidia była obecnie obecna na tym rynku - mówił podczas spotkania z deweloperami, dodając, że firma potrzebuje dostępu do Chin, aby sfinansować prace badawczo-rozwojowe prowadzone w USA. Tłumaczył, że od obecności na tym rynku może zależeć przyszłość rozwoju sztucznej inteligencji. 

- Chcemy, żeby Ameryka wygrała ten wyścig sztucznej inteligencji. Nie ma co do tego wątpliwości - mówił Jensen Huang. - Chcemy, żeby świat opierał się na amerykańskim stosie technologicznym. Absolutnie. Ale musimy być też obecni w Chinach, żeby pozyskać ich programistów. Polityka, która spowoduje, że Ameryka straci połowę światowych programistów sztucznej inteligencji, nie jest korzystna w dłuższej perspektywie, a wręcz przeciwnie szkodzi nam - dodawał. Podkreślał, że uważa Chiny za bardzo ważny rynek. Miał na ten temat rozmawiać z administracją amerykańską. 

Przeczytaj też: Umowa Polski z "wszechwidzącym okiem". "Neokolonialny charakter.

Źródła: Reuters, euronews

Więcej o: