Haker dostał się do państwowego systemu Duńczyków. Nie musiał się włamywać. Absurdalnie proste hasło

W Danii doszło do potencjalnie największego wycieku danych w historii kraju. Haker nie musiał się nawet starać, by dostać się do państwowego systemu.
Haker, cyberatak (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Nieupoważnione osoby zyskały dostęp do 8,8 mln duńskich numerów personalnych CPR (odpowiednik numeru PESEL), nazwisk, adresów osób żyjących i zmarłych. Rząd obawia się, że doszło do największego wycieku danych w historii rejestru. Duński dziennik "Politiken" informuje, że haker do systemu dostał się wpisując hasło... "123456". 

Absurdalnie prosty dostęp do 8,8 mln danych Duńczyków

Dziennikarze skontaktowali się z hakerem przez szyfrowany komunikator. Wyjaśnił im, że do systemu włamał się 11 września poprzez małą duńską firmę, która miała dostęp do rejestru CPR. Hasło, którego użył, należało do jej byłego pracownika.

Zobacz wideo Łukasz Nowatkowski: Smartfona można używać albo wygodnie, albo bezpiecznie

Po uzyskaniu dostępu do systemu haker stworzył dwa programy, które pozyskiwały i składowały dane poza systemem. Nie ma jednak zamiaru ich sprzedawać lub gdziekolwiek publikować. Dodał jednak, że był "naprawdę zszokowany" liczbą luk w systemie, na które natrafił. 

Duński nadawca publiczny DR podał, że dostęp do rejestru miał wyciec już w 2025 r., co oznacza, że dane Duńczyków były narażone przez dłuższy czas. W mediach trwa debata, czy przestępcy mogli wykorzystać je do wyłudzania kolejnych informacji lub pieniędzy, podszywając się pod państwowe instytucje, a także zagraniczny wywiad. 

Duńczycy będą musieli stworzyć nowe identyfikatory? 

Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa z Uniwersytetu w Aarhus, prof. Jens Myrup Pedersen ocenił, że jeśli dane z rejestru CPR zostały skradzione, to mogą zostać wykorzystane do ataków phishingowych. Obywatele mogą otrzymać e-maile i SMS-y wyglądające tak, jakby pochodziły od władz, w celu wyłudzenia pieniędzy czy kolejnych danych. - Dla przestępców to prawdziwa żyła złota - dodał.

Ekspert zaleca Duńczykom zachowanie szczególnej czujności w przypadku otrzymywania wiadomości od organów administracji publicznej czy firm. Komentatorzy zastanawiają się, czy konieczne będzie nadanie nowych numerów personalnych. Takiej możliwości nie wyklucza zresztą rząd. - Jest za wcześnie, by powiedzieć, czy niektórzy obywatele będą musieli otrzymać nowy numer CPR - mówiła ministra ds. cyfryzacji Christina Egelund. 

CPR (Det Centrale Personregister) to centralny rejestr ludności oraz unikalny 10-cyfrowy numer identyfikacyjny osoby fizycznej. To duński odpowiednik polskiego numeru PESEL. CPR obejmuje dane ok. 11 mln obywateli, żyjących i zmarłych, a także rezydentów i Duńczyków, którzy przeprowadzili się za granicę. Danię zamieszkuje ponad 6 mln osób.

Więcej o: