Wiele współczesnych przebojów kinowych oferuje widzom specjalne, krótkie scenki, które umieszczane są na samym końcu filmu, po napisach. Siedząc w kinie i czekając na taką scenkę, można zaobserwować ciekawy fakt. Od lat już znaczną, czasem nawet przeważającą część tak zwanej "listy płac" stanowią imiona i nazwiska, które nie należą do klasycznych członków ekip filmowych, takich jak operatorzy, scenografowie, charakteryzatorzy czy kaskaderzy. Dziesiątki, a czasem i setki tych nazwisk należą do grafików 3D i animatorów, którzy zajmują się tak zwaną postprodukcją, czyli dodawaniem do tradycyjnie nagranego kamerami i z udziałem aktorów filmu, wygenerowanych komputerowo efektów VFX.
Najczęściej są to pracownicy zewnętrznych, wyspecjalizowanych firm, takich jak na przykład studio Juice. I pojawiają się w napisach nawet w filmach, które wydają się nie posiadać żadnych VFX. To dlatego, że najlepsze efekty specjalne to często takie, których w ogóle nie widać. Tak doskonale symulują rzeczywistość, że ich od niej nie odróżniamy po prostu. Taki poziom mistrzostwa wymaga jednak nie tylko mnóstwa pracy i talentu, ale też dużych pieniędzy. Jak twierdzi doświadczony Michał Misiński, partner w studio Juice, który przez ostatnie kilkanaście lat przeszedł praktycznie wszystkie szczeble kariery w tej branży, od zwykłego designera aż do reżysera – jedna linijka opisu ze scenariusza może właśnie kosztować milion dolarów.
Juice to dziś ścisła europejska czołówka. Firma zaczynała w 2006 roku od kilku osób projektujących okładki do płyt hip-hopowych oraz bannery reklamowe na strony internetowe. W 2024 roku robi w zasadzie wszystko, co jest w jakiś sposób związane z komputerową postprodukcją i animacją 3D, od projektowania, aż do udźwiękowienia. Juice zatrudnia ponad sto osób i oprócz centrali we Wrocławiu posiada również oddziały w Warszawie, Tokio i Szanghaju. Ma na swoim koncie postprodukcję seriali i filmów dla wielu rozpoznawalnych platform streamingowych, trailery dla bestsellerowych gier AAA, reklamy dla marek znanych na całym świecie. Specjalizuje się przede wszystkim w kreacjach reklamowych oraz współpracy z wytwórniami filmowymi przy postprodukcji, choć działalność studia znacząco wykracza również poza te obszary.
Praca nad tą ostatnią, jak można dowiedzieć się od Michała Misińskiego, wieloletniego współpracownika i obecnie partnera w studio Juice, zaczyna się dużo wcześniej niż dopiero po ukończeniu tradycyjnych zdjęć. Oczywiście, film właśnie wtedy wchodzi w etap postprodukcji, ale ta rozpoczyna się tak naprawdę już na etapie scenariusza. To wtedy podejmowane są decyzje, które ujęcia będą realizowane klasycznie, a które zostaną opracowane przy użyciu efektów wizualnych (VFX). Opracowuje się kosztorysy i plany, a operatorzy kamer otrzymują konkretne zadania mające ułatwić późniejszą pracę twórcom odpowiedzialnym za komputerową część produkcji. I to w odcieniach szarości. Przez większą część postprodukcji bowiem stworzonej grafiki nawet się nie koloruje. Nie ma to sensu, jak trafnie zauważa Michał Misiński, bo i tak 80 proc. tych kreacji trzeba będzie potem przerobić. Często bardzo mocno. Dlatego kolory nakłada się na samym końcu, gdy już ma się do dyspozycji wszystkie elementy składowe i można je do siebie dopasować. Taki proces pozwala na uzyskanie najlepszej jakości i spójności finalnego obrazu.
Na setkę pracowników Juice przypada w sumie ponad kilkaset komputerów. Z czego spora część to potężna farma do renderowania, bo studio nie korzysta z zasobów z chmury i zajmuje się wszystkim we własnym zakresie. Nawet tworzeniem własnych, wyspecjalizowanych narzędzi programistycznych, zapewniających wsparcie w projektach. I te komputery wyposażone są w karty graficzne NVIDIA GeForce RTX. Dlaczego? Dlatego, że za pomocą kilku kliknięć można przejść w nich na platformę NVIDIA Studio, której integracja z zaawansowanymi aplikacjami do tworzenia treści pozwala wykorzystać nie tylko potężne procesory graficzne oraz niesamowicie szybkie kości pamięci, ale również zaawansowaną AI do kilkukrotnego, czasem nawet dziesięciokrotnego przyspieszenia działania profesjonalnego oprogramowania.
W Juice korzysta się z wielu wyspecjalizowanych narzędzi. Wszystkie popularne programy do renderowania, edycji wideo, fotografii, projektowania graficznego czy wizualizacji architektonicznej korzystają z mocy superwydajnych kart graficznych NVIDIA RTX właśnie za pośrednictwem platformy NVIDIA Studio. Dla specjalistów z Juice ta moc oznacza na przykład możliwość renderowania podglądu kolejnych iteracji projektów w czasie rzeczywistym. Nie trzeba czekać godzinami jak dawniej. Ani nawet przez kilka minut. Procesory graficzne NVIDIA wsparte AI, które zajmują się natychmiastowym czyszczeniem i odszumianiem scen, pokazują wszystko od razu. W przypadku takich realizacji, jakimi zajmują się Michał Misiński i studio Juice, to prawdziwa rewolucja. Bez tych możliwości praca nad jednym ze sztandarowych dzieł Misińskiego, czyli teledyskiem Dawida Podsiadło do Cyberpunk 2077: Phantom Liberty, który jednocześnie stanowił tło do napisów końcowych, nie trwałaby pół roku, tylko o wiele dłużej. A i sam przyjęty z zachwytem dodatek do przebojowej gry najbardziej znanego polskiego studia CD Projekt RED nie powstałby w tak krótkim czasie. Twórcy gier również korzystają z możliwości NVIDIA RTX.
Tak naprawdę może to robić każdy. Kartę NVIDIA GeForce RTX z najnowszej serii 4000 można znaleźć w wielu laptopach oraz komputerach stacjonarnych. Można dzięki niej uruchamiać najnowsze gry w wysokich rozdzielczościach i z maksymalnymi ustawieniami detali. Ale można też zmienić sterowniki na NVIDIA Studio i uzyskać dostęp do całego zaawansowanego, rozbudowanego ekosystemu pozwalającego wygodniej, szybciej i bardziej wydajnie zająć się nieskrępowanym tworzeniem. Szeroki wybór modeli dopasowanych do różnych potrzeb i budżetów znaleźć można np. w Media Expert.
Materiał promocyjny marki NVIDIA.