Koniec marzeń o niemieckim 1000 plus? Merz ma problem z pieniędzmi dla pracowników

Obiecana przez niemiecki rząd federalny nieopodatkowana premia w wysokości 1000 euro napotkała poważną przeszkodę w Bundesracie. Kanclerz Friedrich Merz zapowiada pilne konsultacje koalicyjne i poszukiwanie nowych rozwiązań, które odciążą obywateli zmagających się z rosnącymi kosztami energii.
Friedrich Merz
Fot. REUTERS/Fabrizio Bensch

Po tymczasowym wstrzymaniu obiecanej przez rząd federalny premii w wysokości 1000 euro, kanclerz zapowiedział konsultacje wewnątrzkoalicyjne w sprawie nowych rozwiązań.

– Staramy się zapewnić pewną ulgę naszym obywatelom i pracownikom niemieckich przedsiębiorstw – powiedział Friedrich Merz podczas wspólnej konferencji prasowej ze szwedzkim premierem Ulfem Kristerssonem w Sztokholmie. – W koalicji omówimy, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić – dodał.

Zobacz wideo Bazuka handlowa - mocny instrument UE

Projekt zatwierdzony, ale odrzucony

Merz nie wypowiedział się konkretnie na temat tego, czy gabinet zwróci się teraz do komisji pojednawczej Bundestagu i Bundesratu w celu znalezienia kompromisu. Choć rząd zatwierdził już projekt ustawy dotyczącej nieopodatkowanego wsparcia w wysokości do 1000 euro dla pracowników, to w piątek (8 maja 2026 r.) premia nie uzyskała wymaganej większości głosów w Bundesracie. We wtorek sprawa ta ma być głównym tematem obrad komisji koalicyjnej.

Plan rządu zakładał, że przedsiębiorstwa będą mogły dobrowolnie wypłacić swoim pracownikom premię wyrównawczą, wolną od podatków i składek. Miała ona być wypłacana do 30 czerwca 2027 roku i pomóc w złagodzeniu skutków wzrostu cen paliw. Stowarzyszenia gospodarcze podchodziły jednak do tej propozycji bardzo powściągliwie, argumentując, że ze względu na słabą koniunkturę wielu firm po prostu nie byłoby stać na wypłatę takiego dodatku.

Bezpieczeństwo energetyczne zapewnione

Kanclerz podkreślił ponadto, że zaopatrzenie Niemiec w energię pozostaje bezpieczne. – Obserwujemy rosnące ceny i podjęliśmy w związku z tym odpowiednie działania, ale jesteśmy w pełni świadomi, że to jeszcze nie koniec tego, czego doświadczamy na rynkach energetycznych – zaznaczył.

Wizyta w Sztokholmie miała również kontekst partyjny – Friedrich Merz przebywał tam w charakterze przewodniczącego CDU. Szwedzkie media odebrały jego wystąpienie na zjeździe tamtejszej partii konserwatywnej jako nieoficjalną inaugurację kampanii wyborczej szefa rządu, Ulfa Kristerssona. 13 września Szwedzi wybiorą nowy parlament.

Artykuł pochodzi z serwisu "Deutsche Welle"

Więcej o: