Tygrysy w Poznaniu były agresywne. Wezwano pododdział strzelców wyborowych

Przed południem sytuacja w poznańskim zoo, do którego trafiły przechwycone na polsko-białoruskim przejściu granicznym była nadzwyczajna. By rozładować ciężarówkę ze zwierzętmi, z których jedno w wyniku stresu stało się agresywne, konieczna była asysta policji z długą bronią. Na miejsce przyjechał cały pododdział strzelców wyborowych.
Zobacz wideo

W czwartek 31 października po północy, do poznańskiego zoo trafiła ciężarówka z dziewięcioma tygrysami, których transport utknął na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Koroszczynie. Rano poznańskie zoo poinformowało, że dwa tygrysy trafiły do zoo w Człuchowie, a dwa kolejne, które wymagały szybkiej pomocy weterynaryjnej, zostały w poznańskim zoo. Niestety jedno ze zwierząt w wyniku stresu zaczęło być agresywne. Zwierzę prawie zniszczyło rozpadającą się skrzynię, a pracownicy nie mogli dostać się do pozostałych czterech tygrysów. Rozładowanie ciężarówki z tygrysami było niemożliwe.

Konieczna była asysta strzelców wyborowych

Dyrektor zoo Ewa Zgrabczyńska o godzinie 9 poinformowała dziennikarzy, że wbrew zapowiedziom policji,   do ZOO nie dotarł funkcjonariusz z długą bronią. - Walczymy o życie i zdrowie tych zwierząt, ale bez narażania życia i zdrowia ludzkiego - mówiła kobieta.

Dopiero godzinę później na miejscu pojawili się policjanci. Jak poinformował Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, komendant zdecydował się wysłać do zoo pododdział kontrterrorystyczny strzelców wyborowych z Poznania. - Ogród zoologiczny powinien mieć umowę z łowczym, który ma odpowiednią broń oraz wiedzę, jak zachować się w takich sytuacjach. Z tego, co wiem, to odmowa wysłania na miejsce policjanta dotyczyła skierowania do zoo szeregowego funkcjonariusza. Widzimy jednak, że sytuacja jest wyjątkowa, dlatego wysłano do ogrodu strzelców wyborowych, którzy mają odpowiedni sprzęt, by wziąć udział w takiej nietypowej operacji - mówił w rozmowie z TVN24 Borowiak.

W końcu przy asyście policjantów, udało się wyładować wszystkie zwierzęta.  

Prokuratura postawi zarzuty organizatorowi transportu

Tymczasem Prokuratura Okręgowa w Lublinie ma przedstawić zarzuty mężczyźnie, który odpowiadał za organizację transportu dziesięciu tygrysów (jedno ze zwierząt nie przeżyło transportu). Obywatel Federacji Rosyjskiej może odpowiedzieć w związku z niezapewnieniem zwierzętom odpowiednich warunków - tygrysy nie miały właściwej ilości pożywienia i wody, a sposób ich transportu wywołał u nich stres i cierpienie. Za te czyny grozi mu kara pozbawienia wolności do trzech lat.

Przywiezione z granicy tygrysy są wychudzone, odwodnione, mają zapadnięte oczy i futra obklejone odchodami. Zwierzęta są bardzo zestresowane i "bez woli i chęci do życia". Część z tygrysów po tym, jak wyzdrowieje, ma zostać przetransportowana do azylu w Hiszpanii.

Jeśli chcesz wesprzeć poznańskie zoo w walce o życie i zdrowie tygrysów, możesz wpłacić datek: 98 1020 4027 0000 1602 1441 7713 Miasto Poznań, Ogród Zoologiczny w Poznaniu, ul. Kaprala Wojtka 3, 61-063 Poznań, z dopiskiem CISNA I JEJ PRZYJACIELE.