Wyciął drzewa na własnej działce. Musi zapłacić 314 tys. zł. Nie dopełnił jednego ważnego obowiązku

Nawet gdy dostaniecie zgodę na wycinkę drzewa, nie możecie zapominać o nasadzeniach zastępczych. Urzędnicy mogą po kilku latach wrócić i sprawdzić, czy dopełniliśmy obowiązku. To spotkało pana Andrzeja, który musi zapłacić urzędowi miasta 314 tys. zł.
Wycinka drzew - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Kobieta.wp.pl opisała historię pana Andrzeja, który w 2015 roku kupił działkę w okolicach Huty Katowice. Wedle jego relacji teren był w opłakanym stanie i rosło na nim sześć jesionów. Pan Andrzej planował tam postawić budynek firmowy. Miejscy urzędnicy mieli zapewniać, że jest to możliwe. Pan Andrzej uprzątał teren, czekając na decyzję w sprawie rzeczonych jesionów. W urzędzie miasta złożył pismo z prośbą o zgodę na ich wycięcie. Ale zanim jej udzielono, na działce pojawiła się straż miejska, która zarzuciła mu nielegalną wycinkę drzew. Mężczyzna twierdzi jednak, że na działce wyciął jedynie chwasty i drobne samosiejki. Po kilku dniach wizytę złożyła mu pracownica Wydziału Ochrony Środowiska. 

Biegając po działce z miarką - określiła, nie wiadomo na jakiej podstawie, obwody wyciętych 'drzew'. Decyzją administracyjną wymierzono mi karę w wysokości 75 tys. 639 zł. Byłem załamany. Uznałem, że jeżeli będę musiał to zapłacić, zrezygnuję z budowy i dam sobie spokój z rozwojem firmy

- mówi pan Andrzej. 

Zobacz wideo

Wycinka drzewa słono go kosztowała. Uniknąłby opłaty, gdyby pamiętał o nasadzeniu

Pan Andrzej się odwołał, decyzję uchylono i skierowano do ponownego rozpatrzenia. Sprawę wycinki umorzono, wydano zgodę na wycinkę jesionów i wydawało się, że to koniec sprawy. To był 2017 rok, gdy trwała olbrzymia wycinka drzew w ramach Lex Szyszko. 

Jednak w 2022 roku na posesję znów zawitała kontrola. Jak się okazało, pozwolenie na wycinkę - odebrane przez pełnomocnika - nakładało na pana Andrzeja obowiązek zrealizowania 24 nasadzeń zastępczych. Urzędnicy przyszli to sprawdzić i w związku z brakiem nasadzeń nałożyli na mężczyznę obowiązek zapłaty 314 tys. zł. Pan Andrzej się odwołał, znalazł odpowiednie drzewa, na które wydał 30 tys. zł, ale ostatecznie "opłatę za usunięcie" drzew utrzymano. 

Pan Andrzej czuje się poszkodowany, bo, jak mówi, na działce planował prowadzić działalność gospodarczą, a nie park. Decyzję urzędu miasta zaskarżył do Sądu Administracyjnego. Mówi też, że cała sytuacja odebrała mu motywację do działania, bo nie wie, czy za kilka lat nie pojawi się kolejny urzędnik. Miasto zapewnia jednak, że w sprawie nie są planowane kolejne działania. 

Wycinka drzew do zmiany. Ma być trudniej

W lipcu resort klimatu powiadomił o powołaniu zespołu do spraw zapewnienia ochrony drzew i krzewów, który ma łączyć środowiska naukowe, eksperckie, rządowe, samorządowe i pozarządowe. Jego celem będzie zmiana systemu ochrony drzew i krzewów, aby skuteczniej chronić zieleń przed nadmierną i nieuzasadnioną wycinką lub zniszczeniem.

Zespół przeanalizuje i uporządkuje również propozycje zmian legislacyjnych, zgłaszane przez różne grupy społeczne. Eksperci przygotują założenia do rozporządzenia, które będzie określało metody wykonywania prac w obrębie korzeni, pnia, korony drzewa lub w obrębie korzeni, pędów krzewu - czytamy w komunikacie resortu.

Więcej o: