PiS ma pomysł na wielką płytę. Brzmi znajomo? "Opakowanie na nowo tego, co już jest"

- Na moje oko to wygląda jak dotychczasowe programy, dodatkowo wzmocnione i opakowane na nowo - mówi o ogłoszonym w poniedziałek przez Prawo i Sprawiedliwość programie "Przyjazne Osiedle" Bartosz Turek, główny analityk HREIT. Zgadza się z tym, że modernizacja budynków z wielkiej płyty jest potrzebna, ale uważa, że program ten można udoskonalić. Na przykład tworząc dodatkowe mieszkania, których sprzedaż, mogłaby być dodatkowym źródłem finansowania programu.
PiS ma pomysł na wielką płytę. Brzmi znajomo? 'Opakowanie na nowo tego, co już jest'
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl // FOT.MARTA BLAZEJOWSKA / Agencja Wyborcza.pl

Program "Przyjazne Osiedle" przewiduje modernizację i rewitalizację osiedli z wielkiej płyty. To pierwszy pomysł Prawa i Sprawiedliwości na kolejną kadencję. Składa się z siedmiu punktów: dobudowy wind, budowy miejsc garażowych, termomodernizacji bloków mieszkalnych, rewitalizacji osiedli, w tym poprawy instalacji m.in. wodnokanalizacyjnych, budowy fotowoltaiki, remontów akustycznych oraz modernizacji architektury: zieleni, placów zabaw i boisk. Bartosz Turek, główny analityk rynku nieruchomości HREIT, w rozmowie z next.gazeta.pl szacuje, że w Polsce jest około czterech milionów mieszkań w budynkach z wielkiej płyty, które mógłby objąć program. Zauważa jednak, że część z zaproponowanych w tym pakiecie rozwiązań już działa.

Zobacz wideo Mieszkanie prawem, nie towarem. Co na to Konstytucja? [Next Station]

"Przyjazne Osiedle" od PiS. Analityk: Opakowanie na nowo tego, co już jest

- Na moje oko to wygląda jak dotychczasowy program, dodatkowo wzmocniony i opakowany na nowo. Trzonem będzie najpewniej istniejący już programy termomodernizacji budynków - tłumaczy Bartosz Turek. I rzeczywiście - termomodernizacja to unijny wymóg, do której i tak rząd już dopłaca. Podobne dofinansowania istnieją do instalacji OZE. - Termomodernizację i tak musimy przeprowadzić. Oprócz tego, że jest wymogiem unijnym, jest też sensowna - mówi analityk. Przyznaje za to, że zwiększenie liczby miejsc parkingowych czy instalacja wind to znaczne podniesienie standardu życia w takich budynkach. - Program został więc opakowany na nowo, ale z większą mocą i większym wachlarzem możliwości. Jeżeli będzie można z dofinansowaniem dokonać termomodernizacji, założenia solarów, rekuperacji, stworzyć parking podziemny czy wielopoziomowy, zadbać o zieleń lub zagospodarowanie osiedla, to stawiam tezę, że jeśli to będzie łatwo dostępne, to każda sensownie zarządzana spółdzielnia lub wspólnota będzie chciała z tych pieniędzy skorzystać - dodaje.

W rozmowie z nami Bartosz Turek przyznaje, że modernizacja budynków z wielkiej płyty jest potrzebna, bo "nie stać nas, żeby je zburzyć i postawić na nowo". Zwraca jednak uwagę na niewykorzystanie w pełni ich potencjału. - Przy okazji modernizacji i ocieplenia aż się prosi o zrobienie rozbudowy lub nadbudowy. To pozwoliłoby na stworzenie nowych mieszkań. Na przykład można zrobić nowe zewnętrzne klatki schodowe z windami, dzięki czemu istniejące mieszkanie można by powiększyć kosztem starej klatki schodowej. Na niektórych blokach można ponadto postawić jeszcze dodatkowo jedno piętro, może dwa piętra i tam mogłyby powstać szybko nowe mieszkania. To pozwoliłoby zerwać ze skrajnie modernistyczną architekturą tych osiedli i byłoby krokiem w kierunku rozwiązania problemu braku mieszkań w Polsce - opowiada o możliwościach analityk HREiT. W ten sposób można by efektywniej wykorzystać pieniądze publiczne, by - jak mówi ekspert - "zrobić coś pożytecznego, a przy tym ograniczyć koszty modernizacji, bo nowe mieszkania miałyby sporą wartość". - W sensie rynkowym to byłoby bardzo dobre rozwiązanie, zwłaszcza w dużych miastach, gdzie mieszkań brakuje - dodaje. W rządowych zapowiedziach (przynajmniej na razie) o takich planach nie było mowy.

"Przyjazne Osiedle" to przyznanie się PiS-u do porażki?

Ukierunkowanie programu na modernizację istniejących już mieszkań, a nie budowę nowych, to według niektórych przyznanie się PiS-u do porażki w dziedzinie budownictwa. Krytycy twierdzą, że partia rządząca przyznaje się tym samym do braku zdolności do pobudzenia rynku mieszkaniowego i zaspokojenia popytu. Bartosz Turek nie zgadza się jednak z takim zarzutem. - Podnosimy standard budynków budowanych za komunizmu, ale to według mnie nie oznacza, że nie umiemy budować. Sensowniej jest dbać o te budynki, niż wymyślać teraz jakiś sposób, żeby je zastępować. Po prostu lepiej podnieść standard tego, co istnieje. Takie rozwiązanie będzie tańsze i bardziej efektywne ekonomicznie. Budynki te są często zbudowane w dobrych lokalizacjach. Nie powinniśmy ich stracić. Powinniśmy o nie dbać - tłumaczy ekspert.

Więcej o: