Warszawa. Państwowy deweloper ma wyburzyć 23 bloki na Wilanowie. Jest oświadczenie

Polski Holding Nieruchomości planuje wyburzyć 23 bloki na Wilanowie Wysokim. Mieszkańcy zgłaszają sprzeciw. Publiczna spółka odniosła się do oskarżeń kandydatki na prezydentkę Warszawy, która napisała, że tereny te trafią do prywatnej firmy.
Wilanów Wysoki i część bloków, które PHN chce wyburzyć
fot. Agencja Wyborcza.pl/X@MartaMarczak_/KaK

Polski Holding Nieruchomości planuje wyburzyć 23 bloki na Wilanowie Wysokim - informuje na X (dawniej Twitter) aktywistka Miasto Jest Nasze i mieszkanka osiedla, Marta Marczak. "Miejsce, w którym mieszkam jest modelowym, modernistycznym osiedlem, które powstało w latach 80. dla przedstawicieli ówczesnej władzy państwowej. Osiedle jest dobrze skomunikowane, w okolicy są szkoły, przedszkola, przychodnia, plac zabaw, a przede wszystkim zieleń" - pisze działaczka. Jak wskazuje serwis TVN Warszawa, powołując się na jedną z kandydatek na radnych, "wyciętych ma zostać też około 140 drzew".

Zobacz wideo Rejestr cen i uregulowanie patodeweloperki to dobry pomysł? Pytamy eksperta
Tymczasem PHN od blisko dekady stara się obalić miejscowy plan zagospodarowania i zrównać należące do niego budynki z ziemią

- informuje Marczak. Aktywistka do wpisu załączyła zdjęcia, na których oznaczyła budynki, które miałyby zostać wyburzone.

Wilanów Wysoki do wyburzenia? Polski Holding Nieruchomości potwierdza plany

Do wpisu odniosła się kandydatka Lewicy i Miasto Jest Nasze na prezydentkę Warszawy. "Warto przeczytać ten wątek. Państwowy holding postanowił wyburzyć część osiedla na Wilanowie i oddać grunty prywatnym deweloperom. Bo... tak" - skomentowała na X Magdalena Biejat. 

Polski Holding Nieruchomości S.A. oświadcza, w związku z wpisem na platformie X p. Magdaleny Biejat, wicemarszałkini Senatu opublikowanym 16 marca br., że nigdy nie planował i nie zamierza oddać lub sprzedawać innym deweloperom należącej do niego nieruchomości w Warszawie, na tzw. Wilanowie Wysokim

- poinformował PHN w oświadczeniu. 

Spółka podała swój plan na te grunty, jednocześnie potwierdzając plany wyburzenia osiedla."Na posiadanych 4,3 ha w rejonie al. Wilanowskiej i ul. Lenza/Kubickiego, ul. Królowej Marysieńki i Marconich Grupa PHN planuje, po wyburzeniu starych zdegradowanych budynków, wybudować w czterech etapach zespół 16 budynków wielorodzinnych, na ok. 600-800 mieszkań w średnim standardzie" - czytamy. 

Osiedle do wyburzenia. Mieszkańcy wyrażają sprzeciw 

"Nowy pomysł dewelopera na ten teren? Więcej mieszkańców, znacznie większe budynki.Mieszkańcy sąsiednich bloków, moi sąsiedzi, oprócz burzenia, hałasu budowy dostaną w bonusie rzeź osiedlowej zieleni. Z terenu inwestycji mają zniknąć wszystkie drzewa i krzewy" - komentuje plany PHN Marta Marczak. 

Jestem mieszkanką tego osiedla i nie godzę się na jego zniszczenie. PHN należy do Skarbu Państwa mamy prawo oczekiwać, że dobro mieszkańców naszego osiedla będzie ważniejsze niż budowanie kolejnych aktywów dla inwestorów. Bo to głównie ich stać dziś na zakup mieszkań.

- podsumowała Marczak. 

Zarzuty te w oświadczeniu odpiera PHN. Jak czytamy, "w kompleksie, projektowanym na podstawie specustawy, przewidziano ogólnodostępne urządzone tereny wypoczynku oraz rekreacji lub sportu (UTWORS) o powierzchni ok. 0,5 ha, usytuowane w środku projektowanego osiedla oraz przedszkole dla 120 dzieci wraz z placem zabaw, również z zaplanowaną zielenią. Terenów zielonych będzie więcej niż dotychczas" - czytamy w komunikacie. "Potencjalna inwestycja jest w trakcie uzgodnień i analiz, a termin rozpoczęcia prac przygotowawczych i budowlanych nie jest znany" dodaje jednak na koniec oświadczenia państwowy deweloper.

W rozmowie z portalem TVN Warszawa temat inwestycji skomentował Artur Buczyński, zastępca burmistrza dzielnicy Wilanów. - Inwestycja miałaby być realizowana w ramach specustawy, czyli lex deweloper. Pozwala ona na budowanie inwestycji wbrew planom zagospodarowania przestrzennego, jeżeli zgodę na to wyda Rada Warszawy, a pozwolenie na budowę Biuro Architektury i Planowania Przestrzennego stołecznego ratusza - wyjaśnia. 

Jak przyznaje, sprawa inwestycji "od jakiegoś czasu wydaje się być w zamrożeniu". - Nie znamy szczegółowych planów. Musimy się z nimi zapoznać, zanim zajmiemy stanowisko. Każdy projekt warty jest analizy, niczego nie skreślamy "z automatu". Kluczowe będzie dla nas stwierdzenie, czy inwestycja nie będzie stanowić zagrożenia dla dobrostanu mieszkańców - dodaje wiceburmistrz Wilanowa.

Więcej o: